Sequel "Króla Lwa" zaliczony. I co? Zły nie jest, jest zjadliwszy od innych sequeli Disneya, ale czar z okresu młodości prysł i bardziej pogłębiły się wady. Np. kwestia ojcostwa Kovu (który początkowo miał być synem Skazy). Albo zauważyliście, ile jest tych samic w stosunku do oryginału?! Ja mam swoją teorię, że może Skaza podczas swego panowania natrafił na inne lwice. Ale u Simby też jest jakby ich więcej. Innymi problemami jest zbędność postaci - Zazu mogło równie nie być, Timon i Pumbaa stracili swój urok. Moim największym zarzutem jest Simba! Boże, on tu jest strasznym bucem o nadgorliwości islamskiego radykała i bezczelnym kłamcą niedotrzymującym obietnic. I rany, podczas sceny wygnania zwierzęta są naprawdę okrutne.
Z plusów wymienię bardzo przekonywujący romans głównych bohaterów, ok animację, wpadające w ucho piosenki i niezłego badguya. Zira nie umywa się do Skazy i jej piosenka to cholerna kołysanka, ale pamięta się ją, dali jej rozsądne motywacje i pogłębienie postaci.
A dubbing? Momentami lepszy od oryginału (Zira w engliszu brzmi jak facet).
Z plusów wymienię bardzo przekonywujący romans głównych bohaterów, ok animację, wpadające w ucho piosenki i niezłego badguya. Zira nie umywa się do Skazy i jej piosenka to cholerna kołysanka, ale pamięta się ją, dali jej rozsądne motywacje i pogłębienie postaci.
A dubbing? Momentami lepszy od oryginału (Zira w engliszu brzmi jak facet).
22-09-2012, 15:21





