Hitch napisał(a):Goku to modelowy bohater azjatyckich mitow i legend. Jego wrogowie to wymieszany obraz roznych demonow, ze o wielkim smoku nie wspomne, z tychze zrodel.
Constantine to modelowy bohater biblijno-archetypiczny, podwalina kultury zachodnioeuropejskiej. Jego wrogowie to obraz różnych demonów, że o szatanie nie wspomnę, z tegoż źródła. Z Constantine'a powinniśmy uczyć się zasad wiary, poznawać doktrynę chrześcijańską, tak wspaniale tam wplecioną, wokół której zawiązano akcję. W sequelu tego filmu Constantine powinien być kościelnym organistą, który prowadzi półtoragodzinny monolog skierowany do Boga, klęcząc w przedostatnim rzędzie ławek w kościele. To byłaby idealna adaptacja tego Constantine'a, którego znamy, ale bez infantylnych wstawek.
P.s.
Nie ma takiego słowa w naszym języku jak fanboy. ;) Idiotyczne słówko wymyślone przez pryszczatych amerykańskich nastolatków, wykłócających się o to który komiks jest lepszy.
p.s.2
Nie można być "fanboyem" czegoś, czego się nie lubi. Tutaj ludzie po prostu starają się przetłumaczyć wam, na czym polega ekranizacja. Nie na zmienianiu wszystkiego co popadnie, zostawiając jakiśtam element z pomysłu wyjściowego. Nie rozumiecie idei ekranizacji i już. Dorabiacie sobie własną, błędną ideologię.
24-05-2007, 07:39






