Ja wersję Jacksona polubiłem już od pierwszego seansu, gdzie 3-godzinny seans zleciał mi w mgnieniu oka. Wracam do niej od czasu do czasu i wciąż uważam za bardzo dobry film przygodowy. Poza tym uwielbiam moment z Ann i Kongiem na zamarzniętym jeziorze/stawie/whatever i w nosie mam to, że lód by się prawdopodobnie złamał, a Ann nawet nie jest zimno. ; )
Wcześniejszych wersji nie widziałem.
Wcześniejszych wersji nie widziałem.
01-01-2013, 17:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-01-2013, 17:13 przez Bogdan.)





