To ja jeszcze dodam, że do Konga podchodziłem z maksymalnie dobrym nastawieniem. Byłem gotowy przełknąć ewentualne głupoty - bo lubię i kino przygodowe, i Jacksona, i efekty specjalne. Ale stężenie bzdur, efekciarstwa i nudy, i to w takiej ilości, to dla mnie po prostu za wiele. Zawiodłem sie jak chyba nigdy przedtem.
08-04-2007, 11:09






