Jestem świeżo po wersji reżyserskiej. Świetny kawał kina. Nie tak genialny jak wersja pierwotna, ale z czystym sumieniem polecam. Brak Kristoffersona jest aż zanadto odczuwalny.
Payback już trafił na listę moich "najlepszych filmów, jakie w życiu widziałem". Jest po prostu cudowny. Naprawdę rzadko mi się zdarza windować film na sam szczyt po jednym-dwu seansach. Ludzkie dzieci jeszcze stygną, a taki Gibson od razu wskoczył do pierwszej ligi.
Scena, w której Val gasi peta w krwi Portera, to arcydzieło.
Payback już trafił na listę moich "najlepszych filmów, jakie w życiu widziałem". Jest po prostu cudowny. Naprawdę rzadko mi się zdarza windować film na sam szczyt po jednym-dwu seansach. Ludzkie dzieci jeszcze stygną, a taki Gibson od razu wskoczył do pierwszej ligi.
Scena, w której Val gasi peta w krwi Portera, to arcydzieło.
10-04-2007, 23:20






