W trzecim był bokser, a w szóstym zdegenerowany sadysta i zadeklarowany pedał albinos. Moc :) Serial przypomina mi "Historię przemocy" Cronenberga. Najsilniejszą stroną jest tu klimat i wyraziste postacie (ktoś mógłby powiedzieć, że nieco przerysowane, a ja mógłbym się z tym zgodzić, ale ani trochę mi to nie przeszkadza - w końcu dokładnie to samo kupiłem od Cronenberga - ruska mafia i Ed Harris z bielmem na oku). Główny bohater, szeryf Hood, to archetyp amerykańskiego twardziela, który nie kłania się ani przed gwałcicielami-pedałami, ani gwałcicielami-Murzynami, ani gwałcicielami-bikerami. A już szczególnie nic sobie nie robi z obecności Proctora (co za nazwisko). Serial ogląda się świetnie i nie żałuję, że dałem się namówić.
10-03-2013, 16:53 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-03-2013, 16:57 przez Mental.)






