Takie rozterki nie są niczym nowym, Esensja albo Stopklatka poruszyła ten temat już jakiś czas temu. Autor zwracał uwagę, że przestano już rozpatrywać Gwiezdne Wojny pod kątem nawiązań do różnych kultur, historii, mieszanki różnych gatunków filmowych itp a zaczęto postrzegać całą serię jako prostą bajkę dla dzieci która przestała być ciekawym materiałem do filmoznawczych analiz. To chyba podobny rodzaj obrzydzenia uniwersum i w sumie rozumiem takie stanowisko, chociaż go nie popieram, bo Stara Trylogia tylko zyskuje gdy szerokim łukiem omija się przygody Anakina.
06-05-2013, 20:09





