Oblivion (2013) reż. Joseph Kosinski
Nadrobione.

Szkoda, że tak fantastyczne walory produkcyjne i klimat SF, wykorzystano na tak kiepawym, pozbawionym ikry scenariuszu.

Całość zaczyna się bardzo przyjemnie. Wprowadzenie jest efektowne - Oblivion to pierwszy film od dłuższego czasu, w którym obrazy postapokalipsy oraz matte-paintingi przedstawiające przejęte przez naturę krajobrazy i zniszczone landmarki planety (ameryki, znaczy się), zrobiły na mnie jakieś wrażenie. Wszystko to ładnie skontrastowanie z nowoczesnymi, stylowymi wnętrzami i technologią ocalałych. Do tego główny bohater, który idealnie nadaje się do wprowadzenia widza w świat przedstawiony. Pisałem już kiedyś dlaczego bardzo lubię Toma Cruisa w tego rodzaju rolach. Facet może nie wygląda na zakapiora, a bardziej na typowego hollywoodzkiego metro udającego twardziela, ale jest coś w jego grze, w jego przygotowaniu do roli i tej charakterystycznej, zdeterminowanej intensywności, ala Vincent z Collateral, że potrafi on sprzedać umiejętności swojego bohatera lepiej niż większość aktorów akcji. Lubię oglądać tę jego iskrę w oczach jak facet się za coś zabiera i to jak przekuwa swój nachalny star power w moc ekranową. Do tego osobiście trafiają do mnie wszelkie "Aj-Am-Ledżendowe" motywy "ostatnich strażników", czy "samotnych kustoszy" pałętających się po opuszczonym krajobrazie z karabinem zawieszonym na ramieniu.

Więc gdy na początku filmu, Kosinski pokazuję Cruisa wyciągającego z szafy swój biały rifle, wrzucającego pistolet w kaburę i wyruszającego w plener - film kupił mnie wtedy w 100%. Właściwie dla mnie cały Oblivion mógłby być właśnie tym - dwiema godzinami Toma Cruisa popierdalającego na białym motorze przez pustkowia, które kiedyś były Nowym Yorkiem i powoli, spokojnie odkrywającym jakąś intrygę. Tak więc przez pierwsze 40 minut jest to bardzo przyjemny SF. Klimatyczny, stylowy, dość spokojny (choć posiadającą świetnie nakręconą scenę akcji w bibliotece) i wciągający w przedstawiony świat. Jest kilka sucharów, klisz i uproszczeń, ale nie rażą.

Film zaczyna się totalnie pierdzielić od momentu, w którym wprowadzona zostaje postać Kurylenko. Od tej chwili scenariusz przestaje wchłaniać widza w przedstawiony świat, a zaczyna próbować tworzyć jakąś dramaturgię i pogłębiać intrygę, ale całość jest tak banalna, bezjajeczna, toporna i ogólnie cienka jak siki węża, że zupełnie po mnie spłynęła. Kurlenko nie jest po prostu słaba, ona jest irytująca. Freeman, Waldau i cała ta śmieszna rebelia są w ogóle niepotrzebni i nie zostawiają po sobie żadnego wrażenia. Nawet Cruise w pewnym momencie ulega melodramatycznej manierze scenariusza i jego gra sprowadza się do powolnego otwierania japy w niedowierzaniu. Tak jak początek filmu miał w sobie pare niewinnych banałów i sucharków, tak reszta to totalna parada klisz i mega uproszczeń.

W dodatku zaserwowane w końcówce motywy SF, może i wyglądały fajnie w teorii, ale w filmie wklejone są w tak nieporadny, "na odwal" sposób, że tracą połowę mocy. Nie czytałem oryginalnego komiksu, z którego pomysł na Obliviona się zrodził, ale po filmie wnioskuje, że cała ta historia, to był po prostu mokry sen Kosinskiego, złożony z klasycznych elementów i motywów sf, które kiedyś tam chwyciły go za serducho jako szczeniaka i z których postanowił skleić swojego własnego, archetypowego esefa. Miał jednak za mało talentu by zrobić z tym cokolwiek oryginalnego, czy nawet skleić w odtwórczą, ale chociaż sensowną całość. Jedyne warte uwagi momenty w drugiej połowie to walka miedzy
i końcowy "Fuck you".

Marudzę, marudzę, ale seans zaliczam do udanych i na pewno wrócę do Obliviona na Blu. Bo film jest po prostu piękny i mega klimatyczny (przynajmniej przez pierwszą połowę). I czekam na kolejny projekt Kosinkiego. Facet nie potrafi pisać za cholerę, a jego filmy to książkowy przykład przerostu formy nad treścią, ale cholera, wizualne wyczucie koleś ma niesamowite i choćby z tego względu jego projektami warto się zainteresować.

7/10
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Wiadomości w tym wątku
RE: Oblivion (Cruise / Kosinski) - Arahan - 13-02-2013, 19:01
RE: Oblivion (Cruise / Kosinski) - Arahan - 18-07-2013, 13:38
RE: Oblivion (Cruise / Kosinski) - Proteus - 27-08-2013, 13:54

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  F1 (2025) - reż. Joseph Kosinski Kryst_007 245 21,029 12-02-2026, 18:24
Ostatni post: Bucho
  Lone Survivor (2013) reż. Peter Berg Danus 103 27,350 17-01-2026, 20:14
Ostatni post: simek
  Snowpiercer (2013) (Reż. Joon-ho Bong) Lawrence 86 22,507 15-02-2025, 13:23
Ostatni post: shamar
  47 Ronin (2013) Gieferg 89 24,564 25-10-2022, 15:48
Ostatni post: Snappik
  Out of the Furnace (2013) reż. Scott Cooper Mental 5 2,761 17-08-2022, 17:47
Ostatni post: Derelict Machine
  Nymphomaniac (2013) reż. Lars von Trier Azgaroth 247 55,544 14-08-2022, 03:09
Ostatni post: Mefisto
  Pajęcza głowa reż. Joseph Kosinski Snappik 11 2,397 18-06-2022, 14:17
Ostatni post: Doppelganger
  Escape Plan (2013) Gieferg 119 32,631 30-01-2021, 16:40
Ostatni post: OGPUEE
  Only The Brave(reż. Joseph Kosinski, 2017) Danus 6 1,939 01-11-2020, 21:18
Ostatni post: Super8
  Dallas Buyers Club (2013) reż. Jean-Marc Vallée PropJoe 42 15,960 01-05-2020, 12:18
Ostatni post: Wyatt Earp



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości