No i powtórzyłem jakiś tydzień temu, dalej kołacze mi ten film w głowie i mam ochotę zapuścić sobie jeszcze raz: 101 minut perfekcji. Kiedyś nudziłem się na scenach z karaoke, troszkę narzekałem na kolejne, nic nie wprowadzające do fabuły spacery Scarlett, teraz wprost rozpływałem się z uwielbienia i zachwytu nad każdą sekundą seansu. Końcowa sekwencja, czyli od wyjścia Scarlett z windy do ostatniego dźwięku z napisów końcowych to arcydzieło. Mina Murray'a w hotelowym lobby, gdy wydaje mu się, że już nigdy nie zobaczy Charlotte, a nie pożegnali się odpowiednio - najlepsze kilkanaście sekund w jego karierze.
Oczywiście 10/10 i miejsce w moim TOP10, kocham ten film. Gdzie jest mój Blu-Ray?
02-04-2014, 09:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-04-2014, 09:21 przez simek.)





