Star Wars: Episode XIX: Thor 2: Dark World - jednak co Kenneth Branagh, to Kenneth Branagh. Drugiemu Thorowi brakuje lekkości i, hm, spójności jedynki. Sequel jest chaotyczny - w dużej mierze przez montaż. Do tego cierpi na przesadyzm: o ile pierwszy Thor był fajną przygodówką rozgrywaną w trzech lokacjach (miasto na zadupiu, pałac królewski i najbliższa okolica, przez moment lodowa planeta), to tutaj mamy historię rozciągniętą na cały wszechświat, pokazującą zagrożenie nieporównywalnie większe niż to z Avengerów - tylko że całe MCU postanowiło przesiedzieć na ławce walkę o istnienie wszechświata.
Nie był to zły film, ale pierwsza połowa była nudna, bad guy nijaki (choć maski elfów - świetne, tak samo jak ten orkopodobny stwór zrealizowany tradycyjnymi metodami), zapożyczenia z innych filmów nazbyt widoczne, skala zbyt duża, wszystko na siłę mroczne. Tymczasem - dla mnie - Thor niezobowiązującą przygodą stoi, a poza tym suchymi dowcipami, które, choć i tu fajne, tym razem wsadzono w najgorszych momentach - bo w chwilach w zamierzeniu dramatycznych.
Krótko mówiąc: może być, w sumie się bawiłem, ale nie byłem szczególnie zaangażowany. 5+/10
Nie był to zły film, ale pierwsza połowa była nudna, bad guy nijaki (choć maski elfów - świetne, tak samo jak ten orkopodobny stwór zrealizowany tradycyjnymi metodami), zapożyczenia z innych filmów nazbyt widoczne, skala zbyt duża, wszystko na siłę mroczne. Tymczasem - dla mnie - Thor niezobowiązującą przygodą stoi, a poza tym suchymi dowcipami, które, choć i tu fajne, tym razem wsadzono w najgorszych momentach - bo w chwilach w zamierzeniu dramatycznych.
Krótko mówiąc: może być, w sumie się bawiłem, ale nie byłem szczególnie zaangażowany. 5+/10
05-04-2014, 21:27






