Okej, po siódmym odcinku stwierdzam, ze ogladam ten serial z przyjemnością.
Podoba mi się, jak od czasu pierwszej serii zmieniły i rozwinęły się postacie - ze wskazaniem na Warda, którego nijakość z jedynki w drugim sezonie nabiera nowego wymiaru dzięki temu, kim jest. Aktor nie jest może wybitny, ale nie jest też słaby. Choć przydałby się tutaj ktoś bardziej elektryzujący to jednak Brett Dalton daje rade.
Powiem więcej - w drugiej serii niektóre wady jedynki i stają się zaletami. Największą wadą pierwszej serii jest to, że trwało to tyle. Gdyby generyczne i typowe odcinki, którymi raczył nas serial przez większość poprzedniego sezonu zmieszczono w, powiedzmy, 6-8 i przy tym jeszcze troche sprawniej zarysowano postacie to byloby znacznie lepiej. Ale ta typowość odcinków daje ładny kontrast z tym, co jest teraz, gdy SHIELD jest bardziej underdogiem, a nie agencją, która moze wszystko.
Fajniutkość drugiej serii balansująca dla mnie pomiędzy "guilty pleasure" a "dobrym serialem" i tak nie sprawiła, żę byłbym komuś w stanie polecić pierwszą serię z czystym sumieniem. Sam zresztą jej nie oglądałem i póki co nie zamierzam tego robić. Poleciłbym tylko obejrzenie pierwszych 3-5 odcinków, a potem właczenie się w okolicy 16-18, bo myślę, że wartością jest to, że serial poprzednio uśpił czujność widzów prezentując bardzo schematyczne elementy, do których w kontynuacji podchodzi swobodniej i bardziej kreatywnie. Choć oczywiscie antybohaterów, o których nie wiadomo czy są dobrzy, czy źli mielismy u Whedona nie raz, to zawsze fajnie się ich ogląda.
Podoba mi się, jak od czasu pierwszej serii zmieniły i rozwinęły się postacie - ze wskazaniem na Warda, którego nijakość z jedynki w drugim sezonie nabiera nowego wymiaru dzięki temu, kim jest. Aktor nie jest może wybitny, ale nie jest też słaby. Choć przydałby się tutaj ktoś bardziej elektryzujący to jednak Brett Dalton daje rade.
Powiem więcej - w drugiej serii niektóre wady jedynki i stają się zaletami. Największą wadą pierwszej serii jest to, że trwało to tyle. Gdyby generyczne i typowe odcinki, którymi raczył nas serial przez większość poprzedniego sezonu zmieszczono w, powiedzmy, 6-8 i przy tym jeszcze troche sprawniej zarysowano postacie to byloby znacznie lepiej. Ale ta typowość odcinków daje ładny kontrast z tym, co jest teraz, gdy SHIELD jest bardziej underdogiem, a nie agencją, która moze wszystko.
Fajniutkość drugiej serii balansująca dla mnie pomiędzy "guilty pleasure" a "dobrym serialem" i tak nie sprawiła, żę byłbym komuś w stanie polecić pierwszą serię z czystym sumieniem. Sam zresztą jej nie oglądałem i póki co nie zamierzam tego robić. Poleciłbym tylko obejrzenie pierwszych 3-5 odcinków, a potem właczenie się w okolicy 16-18, bo myślę, że wartością jest to, że serial poprzednio uśpił czujność widzów prezentując bardzo schematyczne elementy, do których w kontynuacji podchodzi swobodniej i bardziej kreatywnie. Choć oczywiscie antybohaterów, o których nie wiadomo czy są dobrzy, czy źli mielismy u Whedona nie raz, to zawsze fajnie się ich ogląda.
12-11-2014, 21:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-11-2014, 21:34 przez Gal Anonim.)





