01-08-2017, 20:07
|
Luke Cage [Marvel/Netflix]
|
|
Jeśli jestes w połowie i masz tak negatywne podejście to daruj sobie bo druga połowa jest niewyobrażalnie gorsza. A finał to totalna żenada.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 01-08-2017, 21:19
Wiesz, ja w sumie tez lubie pierwszą polowe, miała własny, fajny charakter. Ale w drugiej pojawiają sie idiotyczne watki, klimat zmienia sie o 180 stopni i mamy jeszcze bardziej sztampowe superhero. Tragiczny villain, nieciekawe retrospekcje i elementy które kompletnie nie pasują do pierwszej połowy. Ja się dobrze bawiłem do 7 epka (acz to i tak był najwyzej dobry serial), od 8 to było juz męczace doświadczenie.
Serial 5/10, Jessica ma u mnie 8,5/10 za bohaterke i pewna odmienność, villaina i inne postacie. Iron to padaka, 3,5/10. DD1-10/10, DD2-9/10 01-08-2017, 21:32 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-08-2017, 21:35 przez Kuba.)
cage jest fatalny, druga połowa na bank gorsza.
jessica jest lepszym serialem bo a) ma ciekawą bohaterkę b) ma ciekawego przeciwnika luke cage chodzi i smęci, jego wrogowie są śmieszni i niegroźni. 02-08-2017, 10:14
Wróg Luke wygrywa tylko dlatego, że ten jest pipą i nie umie dzialac zdecydowanie, nie musialby go nawet zabijać.
02-08-2017, 10:49
Zgadzam się, że Luke to wielka nuda, przy czym mi się akurat druga część sezonu podobała bardziej :) Przy jednym z odcinków, żeby jakkolwiek przebrnąć, zrobiliśmy sobie z narzeczoną drinking game i piliśmy za każdym razem, gdy padała fraza "Luke Cage". Czasami trudno było nadążyć! Jessica za to super - ten nastrój ciągłego zagrożenia (nigdy nie było wiadomo, kto może być akurat wrogiem!), Kilgrave i sama główna bohaterka to były czynniki sprawiające, że całość wchodziła naprawdę dobrze.
02-08-2017, 11:03 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-08-2017, 11:04 przez Bogdan.)
Meh, ostatnie 4 odcinki wymęczyłem na podglądzie - tam nic się nie dzieje nawet jak coś się dzieje. Cała choćby strzelanina w klubie to jakieś 90% prowadzenia dialogów. Zero pomysłów na montaż, zero pomysłów na ustawienia kamery czy jakieś wizualne sztuczki - poziom Klanu po prostu, tylko wszystko dzieje się w nocy, więc mniej razi. Efekty - słabość. Wszelkie próby nadania jakiejkolwiek głębi postaciom to natomiast poziom Spectre (zresztą znowu mamy "mszczę się, bo tatuś bardziej kochał ciebie, buuuu"). A od pewnego momentu to jest czystej wody camp. Plus gratulacje dla twórców, bo osiągnęli coś niełatwego: obrzydzili mi doszczętnie Rosario aka ciocię dobrą radę. Po tym serialu po prostu nie mogę już patrzeć na jej ryło. Mam nadzieję, że jej postać umrze w kolwulsjach dławiąc się krwią zarażoną HIVem.
niesamowicie naciągane 4/10 - głównie za Cottona w pierwszych odcinkach, Shadesa, który choć łazi jakby miał kij od szczotki w dupie, jako jedyny pozostaje względnie cool przez cały sezon oraz Judasza (plus te parę lepszych scen i one-linerów). Oczywiście żaden z tych elementów nie został wykorzystany w pełni. Odpuszczam sobie dalej tę część uniwersum, bo po prostu szkoda czasu. Już drugi Daredebil słabował tymi swoimi ninjami i uziemieniem Castle'a, pani foszek na cały świat też specjalnie nie porywała - ale tam był jakiś pomysł na to wszystko. Tutaj: zero.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 05-08-2017, 13:45 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-08-2017, 13:46 przez Mefisto.)
Ale plus jest taki, że ostatnie 4 "akty" całego "show" zabrały mi jakieś pół godziny, a nie cztery ;)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 05-08-2017, 13:57
Z kronikarskiego obowiązku wrzucam zwiastun drugiego sezonu, którego raczej nie obejrzę, podobnie jak drugiego sezonu Jessiki Jones. :)
08-05-2018, 13:28
JJ2 nawet nie ruszyłem, żadnego trailera ani tego ani LC2 nie widziałem. Informacje o starcie zdjęc do Irona przegapiłem kompletnie. O Punisherze zapomniałem, że powstał
Czekam właściwie tylko na Daredevila a i tak mam nadzieje, że zamkną serial na 3 sezonie. Z serialowych superhero chyba faktycznie tylko Arrowverse mi wystarczy. 08-05-2018, 13:46
Kompletne "I don't give a damn" - może kiedyś nadrobię do kotleta, po obejrzeniu zaległych, dużo ciekawszych pozycji.
Imo Netflix spartolił przede wszystkim ilością odcinków - każdy z ich seriali MCU można było spokojnie skondensować w połowie ostatecznego metrażu, a tempo i historie mogłyby na tym tylko zyskać. Albo w ogóle olać formułę serialu i zrobić direct-to-Netflix filmy, nawet dwuczęściowe. No ale teraz to dupa. Chociaż tego paździerza LC to nic by pewnie nie uratowało. 08-05-2018, 13:58 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-05-2018, 13:59 przez Badus.) |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |







