Żeby nie mieszac w temacie o Oscarach, to postanowilem odpisac tutaj, bo to chyba bardziej odpowiednie miejsce:
Wątki się nie dopełniają w żaden sposob. Wątek Nortona nie uzupełnia wątku Riggana (poza tym, ze Emma Stone cos powie o ojcu, co rownie dobrze moglaby powiedziec matce albo Naomi Watts albo kochance Riggana). Wątek związku Watts i Nortona nie dodaje niczego do wątku Riggana. Tego typu wątki są tylko po to, zeby poopowiadac o teatrze w teatralny sposob (chyba w teatrze takie rzeczy uchodza na sucho, bo mniej mozna pokazac).
Do tego dązenia Riggana są niejasne - co chce osiągnąć? Po co? Co się stanie, jezeli tego nie osiagnie? Dlaczego powinnismy sie interesowac tym, co robi? I nie potrafie sobie odpowiedziec na pytanie dlaczego mialbym kibicowac Rigganowi w jego dzialaniach. I nie kibicuje. Bo nie jest ani szczegolnie sympatyczny, ani interesujący, ani jego cel nie jest dosc jasny, bym mogl z nim sie utozsamiac i/albo go zrozumiec. (OK, chce sie spełnić - ale nie widac w nim pracy, zeby sie spełnić, żadnego trudu. Ot, wchodzi na scene, gra i juz. Wiec dlaczego mialoby sie mu nie udac? Bo nagle pani krytyk go obsmaruje? Jedna recenzja zatopi sztuke? Okej, co sie stanie jezeli sztuka nie zarobi?)
Birdman wymieka przy scenariuszach Whiplash i Grand Budapest Hotel. Zaryzykowalbym stwierdzenie nawet, ze z nominowanych Whiplash to najlepszy scenariusz roku - dlatego wlasnie, ze jest tak bardzo skupiony na motywach, o ktorych opowiada, jasny w przedstawieniu bohaterów (ale nie prostacki), a przy tym nie nadużywa czasu widza - opowiada historie konkretnie i do rzeczy. Jedyne, co moglbym mu zarzucic - scenariuszowo (a moze i w ogole) - to troche zbyt dramatyczny motyw z ciężarówką, który moznaby rozwiazac troche lepiej.
(09-02-2015, 16:48)PropJoe napisał(a): Podobnie nie zgadzam się z Crovem, że skrypt Birdmana to ostatnie, za co powinien być nagrodzony, ale już nie chce mi się tak rozpisywać jak wyżej.Z Whiplash i GBH sie zgodze. :) Ale Birdman nie. W tych dwoch filmach mamy wszystko, co powinien miec dobry scenariusz: jasne dązenia bohaterów, ciekawych bohaterów, dobre dialogi, konflikt, wszystko opowiadane jest klarownie i dąży do opowiedzenia jednej historii wiążąc elementy ze sobą. (Nawet Anderson jest zaskakująco skupiony na swojej historii, co nie zawsze mu wychodziło, i chyba wszystkie wątki - film widzialem raz - są spójne i łączą się w całość.) W Birdmanie wątki sobie, bohaterowie sobie, film sobie. To nigdy się nie spaja, wypada chaotycznie, bo oprocz checi pokazania dziwactw aktorów i działania teatru to do niczego spójnego nie dąży.
Moim zdaniem, Birdman, Whiplash i GBH to trzy świetne scenariusze.
Wątki się nie dopełniają w żaden sposob. Wątek Nortona nie uzupełnia wątku Riggana (poza tym, ze Emma Stone cos powie o ojcu, co rownie dobrze moglaby powiedziec matce albo Naomi Watts albo kochance Riggana). Wątek związku Watts i Nortona nie dodaje niczego do wątku Riggana. Tego typu wątki są tylko po to, zeby poopowiadac o teatrze w teatralny sposob (chyba w teatrze takie rzeczy uchodza na sucho, bo mniej mozna pokazac).
Do tego dązenia Riggana są niejasne - co chce osiągnąć? Po co? Co się stanie, jezeli tego nie osiagnie? Dlaczego powinnismy sie interesowac tym, co robi? I nie potrafie sobie odpowiedziec na pytanie dlaczego mialbym kibicowac Rigganowi w jego dzialaniach. I nie kibicuje. Bo nie jest ani szczegolnie sympatyczny, ani interesujący, ani jego cel nie jest dosc jasny, bym mogl z nim sie utozsamiac i/albo go zrozumiec. (OK, chce sie spełnić - ale nie widac w nim pracy, zeby sie spełnić, żadnego trudu. Ot, wchodzi na scene, gra i juz. Wiec dlaczego mialoby sie mu nie udac? Bo nagle pani krytyk go obsmaruje? Jedna recenzja zatopi sztuke? Okej, co sie stanie jezeli sztuka nie zarobi?)
Birdman wymieka przy scenariuszach Whiplash i Grand Budapest Hotel. Zaryzykowalbym stwierdzenie nawet, ze z nominowanych Whiplash to najlepszy scenariusz roku - dlatego wlasnie, ze jest tak bardzo skupiony na motywach, o ktorych opowiada, jasny w przedstawieniu bohaterów (ale nie prostacki), a przy tym nie nadużywa czasu widza - opowiada historie konkretnie i do rzeczy. Jedyne, co moglbym mu zarzucic - scenariuszowo (a moze i w ogole) - to troche zbyt dramatyczny motyw z ciężarówką, który moznaby rozwiazac troche lepiej.
09-02-2015, 17:24 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-02-2015, 17:30 przez Gal Anonim.)





