A co i w jaki sposób osobowość Mike'a mówi nam o Rigganie? Że Mike jest naprawdę inny, albo nie wie który Mike jest prawdziwy - ten sceniczny czy ten realny? To że Riggan ma problemy z określeniem kim i jaki jest i co jest rzeczywiście realne, to my wiemy i bez sceny dachowej Mike.
W ogóle tekst Mike z próby "Nie wiem kiedy jestem prawdzwy" podany na poważnie uważam za mocno dęty. Jest to tak klasyczna gadka, że o jej wykorzystanie aż się prosiło w filmie o aktorze przeżywającym kryzys. Wraz z rodzeniem ról, stawaniem się postacią i tym podobnymi perełkami stanowi stały repertuar filmów o aktorach ( "Tropic Thunder" ostatnimi czasy, tam Downey Jr. i Ben Stiller mieli równie poważny, jak nie poważniejszy kryzys niż Keaton ).
Ten film jest w takim samym stopniu filmem o relacjach między popkulturą a sztuką wysoką jak "Obywatel Kane" jest filmem o tym jak prasa nas dezinformuje.
Zdaje się że zaczynam coraz bardziej rozumieć Oleszczyka, to teatralne zadęcie, wspaniała forma, świetne dialogi mają tworzyć wrażenie że jest to film o rzeczach wzniosłych. Sztuka przez duże S. Aż dziw że tak dużo ludzi daje się na to nabrać podczas kiedy szyderstwo z "wielkiej sztuki aktorskiej" wyłazi z co któregoś tam kadru.
Nie kupuję tego wszystkiego na poważnie. Ten film szczęśliwie jest tragifarsą. Inna opcja jest taka że ja widzę groteskę tam gdzie jej nie ma i wtedy tego okrutnie pretensjonalnego gniota ratuje jedynie montaż i zdjęcia, bo aktorzy też zawiedli jako że styl ich gry wyraźnie nie przystawał do emploi postaci.
W ogóle tekst Mike z próby "Nie wiem kiedy jestem prawdzwy" podany na poważnie uważam za mocno dęty. Jest to tak klasyczna gadka, że o jej wykorzystanie aż się prosiło w filmie o aktorze przeżywającym kryzys. Wraz z rodzeniem ról, stawaniem się postacią i tym podobnymi perełkami stanowi stały repertuar filmów o aktorach ( "Tropic Thunder" ostatnimi czasy, tam Downey Jr. i Ben Stiller mieli równie poważny, jak nie poważniejszy kryzys niż Keaton ).
Ten film jest w takim samym stopniu filmem o relacjach między popkulturą a sztuką wysoką jak "Obywatel Kane" jest filmem o tym jak prasa nas dezinformuje.
Zdaje się że zaczynam coraz bardziej rozumieć Oleszczyka, to teatralne zadęcie, wspaniała forma, świetne dialogi mają tworzyć wrażenie że jest to film o rzeczach wzniosłych. Sztuka przez duże S. Aż dziw że tak dużo ludzi daje się na to nabrać podczas kiedy szyderstwo z "wielkiej sztuki aktorskiej" wyłazi z co któregoś tam kadru.
Nie kupuję tego wszystkiego na poważnie. Ten film szczęśliwie jest tragifarsą. Inna opcja jest taka że ja widzę groteskę tam gdzie jej nie ma i wtedy tego okrutnie pretensjonalnego gniota ratuje jedynie montaż i zdjęcia, bo aktorzy też zawiedli jako że styl ich gry wyraźnie nie przystawał do emploi postaci.
myś gryźli, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Jan 2015.
11-02-2015, 05:08





