Mierzwiak napisał(a):od opartej na obiektywnych konkretach dyskusji na temat scenariusza Birdmana, jego wątków, postaci, podejmowanej tematyki przeskoczyłeś do chłodu i braku emocji.
No dobrze.
Scenariusz jest analizą postaci - stąd pewna niespójność, przeskakiwanie z wątku na wątek i wrażenie "spontaniczności" wydarzeń, choć zapewne są bardzo precyzyjnie zaplanowane.
Bohater chce się zabić, co jest skwitowane najpierw żartem a potem lataniem przez miasto. I tak jest z wieloma momentami.
Przeskakiwanie z wątku na wątek, postaci na postać, w połączeniu z tym klimatem groteski i dystansu do postaci, doprawionym sporą dawką ironii odbiera napięcie, poczucie wysokiej stawki albo emocje.
Bohater sam nie wie czego chce (kusi go i bycie artystą i bycie blockbusterowym gwiazdorem), a jego zachowania są skryte pod maską sarkazmu, obojętności i szaleństwa. Wszystko zaprawione muzyką która nie ma na celu budowania napięcia ani wzmocnienia emocji. Ona tylko podkreśla bałagan.
Zabrakło paru bardziej ludzkich momentów, w których kamera na dłużej skupiła się na głównym bohaterze i na serio spróbowała pokazać jego emocje. Żeby trochę podbudować dramatyzm - dałoby się to zrobić subtelnie. I żeby widz mógł się z nim choć trochę bardziej utożsamiać, bardziej mu kibicować. Nie poprzez palenie zioła, lot przez miasto, albo gadanie z człowiekiem-ptakiem.
Również przed występami możnaby nieco podbudować napięcie.
Uważam, że można było to spokojnie zrobić nie zmieniając klimatu całego filmu. Bo tak mamy taki groteskowy, odrealniony film o filmie/sztuce.
Ale - jednocześnie nie ma w nim dużych emocji, nie ma dużego napięcia, ani nie jest zabawny. Nie wynagradza też tego jakąś odkrywczą puentą, albo interesującymi przemyśleniami.
Pozostaje bardzo ładne opakowanie z dość słabym nadzieniem.
Mierzwiak napisał(a):I te chłodne zdjęcia, serio? W filmie, w którym kamera praktycznie cały czas przyklejona jest do bohaterów i unika typowo filmowych zabiegów jak panoramy miasta czy zimne, minimalistyczne, statyczne kadry? Brednie, brednie, więcej bredni.
"Chłodne zdjęcia" to nie tylko minimalistyczne, statyczne kadry. Chodzi o dobór barw, dystans wobec bohaterów, a do tego jeszcze poczucie jest wzmacniane muzyką i elementami które wcześniej wymieniłem.
Stąd widz może odczuwać bijący ze scen "chłód" i dystans do postaci, z którymi nie może się utożsamiać.
11-02-2015, 11:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-02-2015, 11:27 przez Capt. Nascimento.)





