(24-02-2015, 04:17)Vesper Lynd napisał(a):Lol. Nijak to, o czym piszesz nie swiadczy o jakości sztuki. O sztuce Szekspira mogłaby powiedziec dokladnie to samo, a slysząc fragmenty jego twórczości moznaby pomyslec, ze to pretensjonalna ramota. W tym, co mowi Sam chodzi o to, ze Riggan robi coś, na czym nikomu tak naprawdę nie zależy, a nie że robi gówno, bo przyjda na niego starzy biali ludzie.Cytat:Scenarzysta nie pokazuje tej sztuki w całości, a nikt nigdy nie kwestionuje jej jakości (...)
O rany, przecież już po fragmentach, które słyszeliśmy można było poznać, że to jakaś mierna i koszmarnie pretensjonalna ramota. Zresztą jego córka też dała to do zrozmienia:
"You're doing a play based on a book that was written 60 years ago, for a thousand rich old white people whose only real concern is gonna be where they go to have their cake and coffee when it's over."
I właśnie takich ludzi widzimy na widowni na premierze.
Interpretacja z tym, ze Riggan wystawia gówniana sztuke jest fajna, ale nic konkretnego nie potwierdza tego w filmie poza odczuciami waszymi (juz druga osoba pisze, ze "No przeciez slychac, ze chuowe", podczas gdy obstawiam, ze w duzej mierze są to rzeczy wyciagniete wprost z Carvera, a do tego slyszymy je bez kontekstu.) Gdyby chociaz jakakolwiek postac zareagowala na tekst sztuki z niesmakiem czy cokolwiek, ale nie. Mike z przyjemnością wbija do roli, tylko troche reżyseruje. Aktor jego klasy nie zeszmaciłby się grajac w jakims gównie, a gdyby uwazal, ze trzeba je zmienic to by notorycznie zmieniał teksty albo scenariusz, a tego nie robi.
24-02-2015, 10:21 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-02-2015, 14:50 przez Gal Anonim.)





