Nie mam kompleksów co do własnego wyglądu, więc jakoś mnie to nie ruszyło.:) Myślę, że wrzucenie tu mojego wpisu z fejsa to całkiem dobry kontrargument - ale zauważ, że ja - znów - podałem przyczynę zmęczenia (i nie zarabiam tyle, co Murray, i nie latam do Japonii i nie pozostaję w najlepszych hotelach).
Nie ma tak, jak pisze Crov, że "ludzie czasem czują coś bez powodu". Tak się po prostu nie dzieje. Zawsze jest jakiś powód, choćby niskie ciśnienie przez pogodę. Nawet jeśli w realu tego powodu nie widać, to w filmie TRZEBA go pokazać, bo inaczej ryzykujesz że postaci spłyną po widzu. Film to "zamknięty świat", w którym wątki mają się domykać, a bohaterowie mają mieć motywację. Ja tej "motywacji" do marudzenia u Murraya ani Johansson nie widzę. Ilu ludzi tu narzekało, że w DH4 John nie ma motywacji do działania, tylko zachowuje się tak czy tak, bo mu każe scenariusz? W LiT bohaterowie postępują tak samo, ale tutaj to przechodzi, bo co - bo to film artystyczny?
Mefisto: widziałem, zdaje się, trochę ponad połowę tego filmu, a nie 1/3. Ale, tak jak piszesz, dyskutuję o postaciach, a nie np. o zakończeniu, więc to bez znaczenia, co się dalej dzieje. A nie oglądam szrotów do końca, bo szkoda mi na to wolnego czasu, którego nie mam zbyt wiele. Nie jestem bezrobotną studentką z nadzianym mężem, spędzajacą wakacje w Japonii.:) I dlatego bardzo wkurzają mnie filmy, które np. pokazują 5 scen o podobnej treści (i celu narracyjnym) z rzędu. Jak LiT.
Nie ma tak, jak pisze Crov, że "ludzie czasem czują coś bez powodu". Tak się po prostu nie dzieje. Zawsze jest jakiś powód, choćby niskie ciśnienie przez pogodę. Nawet jeśli w realu tego powodu nie widać, to w filmie TRZEBA go pokazać, bo inaczej ryzykujesz że postaci spłyną po widzu. Film to "zamknięty świat", w którym wątki mają się domykać, a bohaterowie mają mieć motywację. Ja tej "motywacji" do marudzenia u Murraya ani Johansson nie widzę. Ilu ludzi tu narzekało, że w DH4 John nie ma motywacji do działania, tylko zachowuje się tak czy tak, bo mu każe scenariusz? W LiT bohaterowie postępują tak samo, ale tutaj to przechodzi, bo co - bo to film artystyczny?
Mefisto: widziałem, zdaje się, trochę ponad połowę tego filmu, a nie 1/3. Ale, tak jak piszesz, dyskutuję o postaciach, a nie np. o zakończeniu, więc to bez znaczenia, co się dalej dzieje. A nie oglądam szrotów do końca, bo szkoda mi na to wolnego czasu, którego nie mam zbyt wiele. Nie jestem bezrobotną studentką z nadzianym mężem, spędzajacą wakacje w Japonii.:) I dlatego bardzo wkurzają mnie filmy, które np. pokazują 5 scen o podobnej treści (i celu narracyjnym) z rzędu. Jak LiT.
26-08-2015, 06:38 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-08-2015, 07:34 przez military.)






