demen napisał(a):Plusując go od razu na 1. miejscu spośród tylu remake'ów musisz mieć b. dobry powód aby uważać go za lepszyKolejność była celowo bez numerków, a napisałem go jako pierwszy bo od razu przyszedł mi do głowy.
Cytat:Dlatego chciałbym wiedzieć co było wg. ciebie lepsze w amerykańskiej wersji. Oczywiście mam nadzieję że japońską wersję widziałeś ;).Tak, widziałem oryginał, nawet dwa razy. To bardzo dobry horror, klimatczny, momentami przerażający. Scena wyjścia Sadako z telewizora pod względem grozy biję tę z remake'u na głowę. Ale remake podoba mi się bardziej ogólnie, jako film. Nie mówię horror, bo The Ring to bardziej dla mnie thriller.
Co jest lepsze? Praktycznie wszystko, ale głównie:
- Rachel - ha! postać nie wykracza poza schematy i nie jakaś nie-wiadomo-jak-ciekawa, ale dzięki Naomi szybko zyskuje sympatię. Bohaterka z oryginału wydała mi się nieciekawa i taka... sam nie wiem. Jak większość z japońskich filmów? :roll:
- Fabuła - remake więcej wyjaśnia, ale fabuła poprowadzona jest ciekawiej, jest też ciekawie zmodyfikowana przez co nie można mówić o prostym odtworzeniu fabuły japońskiego filmu. Wielkie barwa za motyw koni.
- Strona techniczna, wiadomo, Amerykanie mają tu przewagę, ale bardzo cenię sobie stronę wizualną filmu i The Ring jest pot tym względem dla mnie znakomity. uwielbiam jego kolorystykę i bardzo dobre zdjęcia.
- Muzyka - co tu dużo mówić? Fantastyczna robota Zimmera.
Japoński Ring wydaje mi się też zimny, i poza grozą powodowaną kasetą, oferuje niewiele w kwestii kibicowania bohaterom czy sympatii dla nich. Może to kwestia odbioru japońskich filmów, które przecież są aż tak inne kulturowo, aktorsko itd od produkcji zachodnich.
12-09-2007, 12:12





