Mefisto napisał(a):Do tych już bardziej klasyfikowałby się Człowiek w czerwonym bucie - zupełnie nietrafiony remake francuskiego geniuszu, któremu nie pomógł nawet Tom Hanks będący w swojej najlepszej komediowej formie (tzn w tamtych latach, nie w tym filmie). Porównywać go do Pierre Richarda nawet mija się z celem.A, pamiętam ten film. Ponieważ najpierw jednak widziałem wersję z Hanksem, to właśnie na niej lepiej się bawiłem. Nawet jeśli później porównałem ją z wersją francuską i wówczas amerykańskiej ująłem parę punktów, nie było to nic wielkiego. Film z Hanksem to wciąż dobra komedia, jakich wiele robiło się w niezapomnianych latach 80. No, w końcu świetnych komików było wtedy sporo. Podobno obecnie Tom Hanks niechętnie wspomina swoje mało poważne początki na ekranie, ale moim zdaniem nie ma się czego wstydzić. Wykształcił przecież dość charakterystyczny typ komediowy: młodego człowieka, niezbyt poważnie traktującego życie, sympatycznego, wyluzowanego, ale kiedy trzeba, sprytnego i złośliwego. Wystarczy przypomnieć sobie "Dużego", "Plusk" czy "Wieczór kawalerski"...
Nawiasem mówiąc, druga część "Blondyna" z P. Richardem to całkowita porażka. Zupełnie nieśmieszna, nudna, kiepsko zagrana ramota. Zlepek scen i tyle.
12-09-2007, 13:00





