Świat, w który można uwierzyć? No nie dla mnie. Same scenografie wyglądają fajnie, ale np.
1. gigantycznym statkiem leci sobie na Ziemię posłannictwo ultraważnych kosmitów, o czym wie sam prezydent galaktyki i całe jego armie. Nagle pojawiają się 3 (TRZY!) myśliwce jakichś mało ważnych partyzantów (bo ich obecności na Ziemi, zagrożenia z ich strony, nie widać) i zestrzeliwują wielki statek, skazując świat na zagładę. No sorry, ale nie dość, że taki superważny gość sam nie mógł się bronić, to jeszcze Ziemianie, świadomi znaczenia wizyty, nie dali mu nawet jednego myśliwca eskorty? A potem zdziwienie - jak to się mogło stać? No jak? Gdzie popełniliśmy błąd? Kretynizm.
2. są sobie jacyś kosmiczni partyzanci. Nie wiadomo skąd, nie wiadomo po co, nie wiadomo jak długo. Z kim walczą? Czemu? Jak im idzie walka? Po prostu czasem się pojawiają. Niszczą statek delegacji hiperważnych kosmitów i chyba znikają - bo gdzie mają wylądować? Albo mają agenta w rządzie, bo nawet nie zostaje wysłany za nimi pościg. Na pokład silnie strzeżonego statku z ultraważnymi gośćmi dostają się jako kelnerzy, mimo że nawet bramka na lotnisku nie chce ich przepuścić bo wykrywa że to kosmici. I tak dalej.
To są błędy na miarę Transformers, choć wciąż nie tak rażące.
1. gigantycznym statkiem leci sobie na Ziemię posłannictwo ultraważnych kosmitów, o czym wie sam prezydent galaktyki i całe jego armie. Nagle pojawiają się 3 (TRZY!) myśliwce jakichś mało ważnych partyzantów (bo ich obecności na Ziemi, zagrożenia z ich strony, nie widać) i zestrzeliwują wielki statek, skazując świat na zagładę. No sorry, ale nie dość, że taki superważny gość sam nie mógł się bronić, to jeszcze Ziemianie, świadomi znaczenia wizyty, nie dali mu nawet jednego myśliwca eskorty? A potem zdziwienie - jak to się mogło stać? No jak? Gdzie popełniliśmy błąd? Kretynizm.
2. są sobie jacyś kosmiczni partyzanci. Nie wiadomo skąd, nie wiadomo po co, nie wiadomo jak długo. Z kim walczą? Czemu? Jak im idzie walka? Po prostu czasem się pojawiają. Niszczą statek delegacji hiperważnych kosmitów i chyba znikają - bo gdzie mają wylądować? Albo mają agenta w rządzie, bo nawet nie zostaje wysłany za nimi pościg. Na pokład silnie strzeżonego statku z ultraważnymi gośćmi dostają się jako kelnerzy, mimo że nawet bramka na lotnisku nie chce ich przepuścić bo wykrywa że to kosmici. I tak dalej.
To są błędy na miarę Transformers, choć wciąż nie tak rażące.
13-09-2007, 08:17






