Dlaczego lubię, kiedy wychodzi nowa generacja konsol, odc. 291: nowy, zafoliowany RE6 na X360 za 15 zł.:)
Pogrywam sobie i jeden tak zadowolony, a zarazem tak rozczarowany... RE1 to dla mnie horror idealny, mój ulubiony w grach. Silent Hill ma świetną fabułę, a SH2 to chyba najlepiej napisana gra ever, ale ta seria po prostu nie straszy (mnie). Resi z jego klaustrofobicznym klimatem przeraża mnie mimo grafiki z PSX. Czuję psychiczny dyskomfort zawsze kiedy muszę opuścić safe room - bo przeciwnik ma przewagę i choćbym nie wiem jak się wyszkolił, sterowanie zawsze sprawia, że nie jestem niepowstrzymanym komandosem (btw, to zbyt płynne sterowanie uważam za przyczynę zagłady growych horrorów). Do tego proste, ale satysfakcjonujące zagadki, brak prowadzenia za rękę, tajemnica...
Potem był Resi 2, czyli więcej tego samego, ale w większej skali. Świetna, klimatyczna gra, choć wolę jedynkę. A potem przyszła trójka z GENIALNYM patentem w postaci Nemesisa - toż to jedyne w historii umiejętne wsadzenie slasherowego wroga do gry wideo! Kij z piramidogłowym, który pojawiał się w przewidywalnych miejscach. Nemesis może wyskoczyć w każdej chwili i zewsząd, przez co gra jest po prostu przerażająca. Nie chodzi nawet o jump scares, tylko o fakt, że spokój zawsze jest pozorny.
W czwórkę nie grałem, więc się nie wypowiem. Piątka była okej - duży nacisk na survival, zabicie wroga to nawet gorsza opcja od pozostawienia go przy życiu. Było napięcie, ale gra momentami traciła klimat.
Mam teraz szóstkę, która wygląda DOKŁADNIE tak, jak chciałbym, żeby wyglądała. Jest ten duszny klimat miasta z dwójki, masa szczegółów, a ucieczka przez miasto niesie napięcie podobne, jak RE3 - wrogów po prostu nie da się pokonać, trzeba spieprzać, choć bez walki też się nie da. Napięcie jest.
Tylko że... to wszystko? Cała gra tak wygląda? To taka nietypowa, ale jednak strzelanka. W RE potrzeba zagadek i już - a tutaj jedyna jak dotąd to "przepisz numer z drzwi na panel żeby otworzyć drzwi". Na dodatek pomocnik mówi, co trzeba zrobić. No bez jaj. Bez kurde jaj. To jest gra dozwolona od 18 roku życia - myślę, że w tym wieku można już ogarnąć trochę bardziej złożone problemy. I jeszcze na ekranie przez cały czas widać znacznik celu... I na dodatek jest dodatkowy tryb pokazujący drogę do celu. Po cholerę?!?! Jeśli już musicie, zostawcie to drugie rozwiązanie, albo choć dajcie wyłączyć pierwsze...
Słowem: bardzo fajna, piękna strzelanka w klimacie horroru, ale, ech, to nie to, czego chciałem.
Pogrywam sobie i jeden tak zadowolony, a zarazem tak rozczarowany... RE1 to dla mnie horror idealny, mój ulubiony w grach. Silent Hill ma świetną fabułę, a SH2 to chyba najlepiej napisana gra ever, ale ta seria po prostu nie straszy (mnie). Resi z jego klaustrofobicznym klimatem przeraża mnie mimo grafiki z PSX. Czuję psychiczny dyskomfort zawsze kiedy muszę opuścić safe room - bo przeciwnik ma przewagę i choćbym nie wiem jak się wyszkolił, sterowanie zawsze sprawia, że nie jestem niepowstrzymanym komandosem (btw, to zbyt płynne sterowanie uważam za przyczynę zagłady growych horrorów). Do tego proste, ale satysfakcjonujące zagadki, brak prowadzenia za rękę, tajemnica...
Potem był Resi 2, czyli więcej tego samego, ale w większej skali. Świetna, klimatyczna gra, choć wolę jedynkę. A potem przyszła trójka z GENIALNYM patentem w postaci Nemesisa - toż to jedyne w historii umiejętne wsadzenie slasherowego wroga do gry wideo! Kij z piramidogłowym, który pojawiał się w przewidywalnych miejscach. Nemesis może wyskoczyć w każdej chwili i zewsząd, przez co gra jest po prostu przerażająca. Nie chodzi nawet o jump scares, tylko o fakt, że spokój zawsze jest pozorny.
W czwórkę nie grałem, więc się nie wypowiem. Piątka była okej - duży nacisk na survival, zabicie wroga to nawet gorsza opcja od pozostawienia go przy życiu. Było napięcie, ale gra momentami traciła klimat.
Mam teraz szóstkę, która wygląda DOKŁADNIE tak, jak chciałbym, żeby wyglądała. Jest ten duszny klimat miasta z dwójki, masa szczegółów, a ucieczka przez miasto niesie napięcie podobne, jak RE3 - wrogów po prostu nie da się pokonać, trzeba spieprzać, choć bez walki też się nie da. Napięcie jest.
Tylko że... to wszystko? Cała gra tak wygląda? To taka nietypowa, ale jednak strzelanka. W RE potrzeba zagadek i już - a tutaj jedyna jak dotąd to "przepisz numer z drzwi na panel żeby otworzyć drzwi". Na dodatek pomocnik mówi, co trzeba zrobić. No bez jaj. Bez kurde jaj. To jest gra dozwolona od 18 roku życia - myślę, że w tym wieku można już ogarnąć trochę bardziej złożone problemy. I jeszcze na ekranie przez cały czas widać znacznik celu... I na dodatek jest dodatkowy tryb pokazujący drogę do celu. Po cholerę?!?! Jeśli już musicie, zostawcie to drugie rozwiązanie, albo choć dajcie wyłączyć pierwsze...
Słowem: bardzo fajna, piękna strzelanka w klimacie horroru, ale, ech, to nie to, czego chciałem.
13-11-2015, 08:39






