"Powidoki" może i nie mają szanse w walce o Oscara, czy nominacje, ale nie mniejsze od "Wołynia", czy "Ostatniej rodziny". I tym ostatnim filmom nic nie ujmuję, ale Smarzowski od lat i sam przyznaje tworzy kino tak lokalnie hermetyczne, że ciężko z nim dotrzeć do zagranicznego widza.
Tak samo ile razy moim niemieckim i zagranicznym znajomym pokazuję dzieła Zdzisława Beksińskiego, czy też daję w prezencie albumy to są zachwyceni. Ale to znowu co innego jak film o życiu artysty i jego syna, które w Polsce było i jest głośne, a zagranicą jest nieznane.
I nawet jeżeli w "Powidokach" też mamy polskiego artystę, to jednak wchodzimy w uniwersalne i lubiane przez kino motyw: artysta vs. system, sztuka a cenzura itd. Plus samo nazwisko znane zagranicą też jest pewnym plusem.
Jak dla mnie jak najbardziej zrozumiała decyzja.
Tak samo ile razy moim niemieckim i zagranicznym znajomym pokazuję dzieła Zdzisława Beksińskiego, czy też daję w prezencie albumy to są zachwyceni. Ale to znowu co innego jak film o życiu artysty i jego syna, które w Polsce było i jest głośne, a zagranicą jest nieznane.
I nawet jeżeli w "Powidokach" też mamy polskiego artystę, to jednak wchodzimy w uniwersalne i lubiane przez kino motyw: artysta vs. system, sztuka a cenzura itd. Plus samo nazwisko znane zagranicą też jest pewnym plusem.
Jak dla mnie jak najbardziej zrozumiała decyzja.
28-09-2016, 20:14





