"Silence" kiedykolwiek było prawdziwym faworytem w tej kategorii? Może przez chwilę, gdy zgarnęło nagrodę National Board of Review i na fali hype'u z pierwszych pokazów wydawało się, że film wypada gdzieś nagrodzić. Niemniej, przed okresem świątecznym ogłoszono, że "Moonlight" startuje jako scenariusz adaptowany i od tego momentu nie ma już raczej złudzeń, że tutaj wyścig się skończył. Gdyby został w oryginalnym, to i tak mielibyśmy pewnie starcie spod znaku "Arrival" vs "Fences".
Generalnie nie bardzo rozumiem, co Paramount zrobił z tym filmem i czy w kontekście sezonu nagród nie lepiej było go przetrzymać do przyszłego roku, by ze spokojem przepuścić przez festiwale i zrobić premierę w szerokiej dystrybucji np. w październiku 2017, bo powielanie taktyki, która sprawdziła się przy "Wilku z Wall Street" coś ich teraz zawiodła. I nie dziwota, bo w przeciwieństwie do epopei czarnej komedii z największą współczesną gwiazdą w głównej roli tutaj mamy skromniejsze, mniej przystępne, kontemplacyjne kino, które potrzebuje czasu i nie powinno się go wciskać głosującym ostatnim rzutem na taśmę, zwłaszcza, że wystawili już "Arrival", "Fences" i "Florence Foster Jenkins". Niepokoi zwłaszcza to, że wczoraj Gildia Montażystów ogłosiła nominacje, wśród których nie znalazła się ich ulubienica, Thelma Schoonmaker, a dzisiaj do gry wchodzi Gildia Scenarzystów i też nie jestem optymistą. Wiadomo natomiast, że Paramount posłał screenery do Gildii Producentów (też lada dzień), Gildii Reżyserów i samych Akademików, więc może jest przynajmniej szansa na powtórkę z "Drzewa życia" i "Silence" dostanie "chociaż" nominacje za film, reżyserię i zdjęcia. Nie wierzę, że reżyserski pion Akademii miałby przepuścić wyróżnienie Marty'ego za największy "passion project" życia. Scenografia i kostiumy też są w grze, scenariusz mimo wszystko również, a niektórzy przebąkują także o Ogacie w kontekście aktora drugoplanowego.
W zasadzie nudny zrobił się ten wyścig, w kategoriach aktorskich nie podzieje się już nic specjalnie ciekawego. Przewiduję, że aktor pierwszoplanowy to wyrównana walka między młodszym Affleckiem ("Manchester by the Sea") i Washingtonem ("Fences"), gdy pozostałe trzy spoty trafią zapewne do Goslinga ("LLL"), Garfielda ("Hacksaw Ridge") i Mortensena ("Captain Fantastic"), a namieszać tu może już chyba tylko Edgerton ("Loving"), zwłaszcza, jeśli Garfield się wzajemnie wyeliminuje przez dwie role rozdzielając głosy. Hanks za "Sully'ego" już jest raczej pod wodą.
Aktorka pierwszoplanowa to kolejna wyrównana walka, czyli Portman ("Jackie") vs Stone ("LLL"), a na pozostałe trzy pozycje typuję Streep ("FFJ"), Adams ("Arrival") i Huppert ("Elle"). Negga ("Loving") i Bening ("20th Century Women") wciąż w grze. Będzie interesująco, jeśli Blunt dostanie nominację do BAFTA za "Dziewczynę z pociągu".
Aktor drugoplanowy to obecnie kategoria Aliego ("Moonlight"), a oczywista pozostała czwórka to Bridges ("Hell or High Water"), Dev Patel ("Lion"), Hugh Grant ("FFJ") i Hedges ("Manchester by the Sea"), ew. Shannon ("Nocturnal Animals"), Ogata ("Silence") i Foster ("Hell or High Water") mogą mieć coś do powiedzenia, ale poczekajmy na BAFTA.
Aktorka drugoplanowa należy do Davis ("Fences"), a dalej mamy Williams ("Manchester by the Sea"), Harris ("Moonlight"), Kidman ("Lion") i Spencer ("The Hidden Figures"). Tutaj raczej tyle, chyba, że Monae za ten sam film zastąpi Spencer, lub Gerwig jednak wejdzie za "20th Century Women", ale pewnie nie da rady bez Bening.
Generalnie nie bardzo rozumiem, co Paramount zrobił z tym filmem i czy w kontekście sezonu nagród nie lepiej było go przetrzymać do przyszłego roku, by ze spokojem przepuścić przez festiwale i zrobić premierę w szerokiej dystrybucji np. w październiku 2017, bo powielanie taktyki, która sprawdziła się przy "Wilku z Wall Street" coś ich teraz zawiodła. I nie dziwota, bo w przeciwieństwie do epopei czarnej komedii z największą współczesną gwiazdą w głównej roli tutaj mamy skromniejsze, mniej przystępne, kontemplacyjne kino, które potrzebuje czasu i nie powinno się go wciskać głosującym ostatnim rzutem na taśmę, zwłaszcza, że wystawili już "Arrival", "Fences" i "Florence Foster Jenkins". Niepokoi zwłaszcza to, że wczoraj Gildia Montażystów ogłosiła nominacje, wśród których nie znalazła się ich ulubienica, Thelma Schoonmaker, a dzisiaj do gry wchodzi Gildia Scenarzystów i też nie jestem optymistą. Wiadomo natomiast, że Paramount posłał screenery do Gildii Producentów (też lada dzień), Gildii Reżyserów i samych Akademików, więc może jest przynajmniej szansa na powtórkę z "Drzewa życia" i "Silence" dostanie "chociaż" nominacje za film, reżyserię i zdjęcia. Nie wierzę, że reżyserski pion Akademii miałby przepuścić wyróżnienie Marty'ego za największy "passion project" życia. Scenografia i kostiumy też są w grze, scenariusz mimo wszystko również, a niektórzy przebąkują także o Ogacie w kontekście aktora drugoplanowego.
W zasadzie nudny zrobił się ten wyścig, w kategoriach aktorskich nie podzieje się już nic specjalnie ciekawego. Przewiduję, że aktor pierwszoplanowy to wyrównana walka między młodszym Affleckiem ("Manchester by the Sea") i Washingtonem ("Fences"), gdy pozostałe trzy spoty trafią zapewne do Goslinga ("LLL"), Garfielda ("Hacksaw Ridge") i Mortensena ("Captain Fantastic"), a namieszać tu może już chyba tylko Edgerton ("Loving"), zwłaszcza, jeśli Garfield się wzajemnie wyeliminuje przez dwie role rozdzielając głosy. Hanks za "Sully'ego" już jest raczej pod wodą.
Aktorka pierwszoplanowa to kolejna wyrównana walka, czyli Portman ("Jackie") vs Stone ("LLL"), a na pozostałe trzy pozycje typuję Streep ("FFJ"), Adams ("Arrival") i Huppert ("Elle"). Negga ("Loving") i Bening ("20th Century Women") wciąż w grze. Będzie interesująco, jeśli Blunt dostanie nominację do BAFTA za "Dziewczynę z pociągu".
Aktor drugoplanowy to obecnie kategoria Aliego ("Moonlight"), a oczywista pozostała czwórka to Bridges ("Hell or High Water"), Dev Patel ("Lion"), Hugh Grant ("FFJ") i Hedges ("Manchester by the Sea"), ew. Shannon ("Nocturnal Animals"), Ogata ("Silence") i Foster ("Hell or High Water") mogą mieć coś do powiedzenia, ale poczekajmy na BAFTA.
Aktorka drugoplanowa należy do Davis ("Fences"), a dalej mamy Williams ("Manchester by the Sea"), Harris ("Moonlight"), Kidman ("Lion") i Spencer ("The Hidden Figures"). Tutaj raczej tyle, chyba, że Monae za ten sam film zastąpi Spencer, lub Gerwig jednak wejdzie za "20th Century Women", ale pewnie nie da rady bez Bening.
04-01-2017, 13:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-01-2017, 13:43 przez Galadh.)





