No to ja się chyba zgubiłem, bo miałem wrażenie, że Kapitan dowalił się bezimiennej masy z którą bohaterowie Marvela walczą zwykle w końcowych aktach swoich filmów, a nie do sposobu nakręcenia akcji per se. I pod tym względem ja się z nim zgadzam. "Fury Road" nadaje mięsu armatniemu jakieś cechy charakterystyczne i motywacje ich działań (Joe to bóg, a spektakularna śmierć w walce to cel życia), więc sceny z ich udziałem (do tego świetnie nakręcone) oraz głównych bohaterów których się lubi ogląda się lepiej, niż anonimek nr 10576 dostający wpierdol od głównych bohaterów, często nie sprawiający większych problemów. Dlatego "Civil War" jest czołówką MCU, gdyż sceny akcji są bardziej personalne. Przynajmniej ja to tak odbieram.
05-01-2017, 22:03 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2017, 22:04 przez Grievous.)





