(16-02-2017, 20:54)Paszczak napisał(a): Nie od dziś wiadomo, że w kinie sensacyjnym kodeks honorowy rzecz święta, a prawdziwy mężczyzna dotrzymuje słowa. W jedynce było oczywiste, że racja jest po stronie Wicka. Tym razem nie bardzo, a to bycie innym człowiekiem to słaby wykręt.
Ale chyba właśnie o to chodziło twórcom dwójki. Że nie jest to czarno biały świat, jak w jedynce, gdzie jasna motywacja wystarczyła, aby trzymać stronę Wicka. Tymczasem sequel wszystko komplikuje, każe głównemu bohaterowi robić rzeczy, których ten nie chce, w konsekwencji czego rozumiałem motywację takiego Cassiana (ochroniarz Włoszki), bo była bliska temu, co widziałem w przypadku Wicka w jedynce. John początkowo odrzuca nakaz wypełnienia signum, bo wie, że racja przestanie być po jego stronie. Ale jednocześnie niewypełnienie signum uczyni z niego osobę niehonorową. I tak źle, i tak niedobrze. Świat JW poszerzył się nie tylko o rzymski Continental, krawca, sklep z bronią i parę innych elementów, ale też właśnie o takie signum symbolizujące coś więcej niż atrakcyjny McGuffin - brak możliwości wyboru, pułapkę bez wyjścia. No bo co pozostaje Wickowi? Zabić ich wszystkich? Chyba tak.
Ode mnie 8/10, czyli lepiej niż oryginał. Dużo ciekawiej zainscenizowane akcje, muzyczna oprawa, gdzie słychać nie tylko gitary, ale też techno i muzykę klasyczną, i te komplikacje, o których pisałem. Są jeszcze pewne niedoróbki, ale bawiłem się przednio.
19-02-2017, 12:54





