Takie jedno małe pytanie. Czy ktoś naprawdę tutaj skrytykował Moonlight mimo, że go nie widział?
Bo czytam desa i Proteusa, według których jakieś dzikie tłumy zjeżdżają film choć go nie widzieli... a sam jakoś to przeoczyłem. I co do oderwania od kwestii politycznych - cóż, jeszcze rok temu w ogóle się tymi sprawami nie emocjonowałem, ale dochodzi do takich absurdów, że czasem wręcz wypada coś sprostować albo się odnieść.
Jeśli ktoś uważa, że jest za dużo polityki w tematach filmów (szczerze mówiąc oprócz Oscarów, które same się w to wplątują i tematu POLITYKI w paplaninie tego jakoś zbytnio nie zauważyłem), to ok. Ale po drugiej stronie bieguna są ludzie, których jedyny wkład to zrzędzenie, że ktoś w ogóle ośmielił się powiedzieć coś o polityce/czymkolwiek spoza tematów filmów i to zaburza ich perfekcyjny porządek. :P
Bo czytam desa i Proteusa, według których jakieś dzikie tłumy zjeżdżają film choć go nie widzieli... a sam jakoś to przeoczyłem. I co do oderwania od kwestii politycznych - cóż, jeszcze rok temu w ogóle się tymi sprawami nie emocjonowałem, ale dochodzi do takich absurdów, że czasem wręcz wypada coś sprostować albo się odnieść.
Jeśli ktoś uważa, że jest za dużo polityki w tematach filmów (szczerze mówiąc oprócz Oscarów, które same się w to wplątują i tematu POLITYKI w paplaninie tego jakoś zbytnio nie zauważyłem), to ok. Ale po drugiej stronie bieguna są ludzie, których jedyny wkład to zrzędzenie, że ktoś w ogóle ośmielił się powiedzieć coś o polityce/czymkolwiek spoza tematów filmów i to zaburza ich perfekcyjny porządek. :P
27-02-2017, 18:00





