Tydzień temu powtórzyłem sobie pierwsze AvP (wersja kinowa), ale nie znalazłem czasu, żeby cokolwiek napisać.
![[Obrazek: avp_faceoff.jpg]](http://2.bp.blogspot.com/_WT296Ycwut8/TPqDsc_kXYI/AAAAAAAACQ4/RTyG9zof6NI/s1600/avp_faceoff.jpg)
Werdykt - nie jest źle. Taki średniak, ewidentnie robiący wrażenie bycia adaptacją jakiejś gry komputerowej. Jak się miało 12 lat i było na tym w kinie, robił dużo większe wrażenie, zwłaszcza pierwsze starcie Predatorów z Obcym - teraz strasznie wali od niego amatorszczyzną (efekty, praca kamery, choreografia) - ale nie będę wieszał na nim psów. Wydaje mi się, że pisząc ten film, ktoś wpadł na kilka bardzo fajnych, choć mało oryginalnych pomysłów, i miał wizję, żeby klimatycznie je zrealizować. Zabrakło (chyba) talentu, budżetu, ciekawszej i bardziej rozbudowanej ekipy, jaką była chociażby załoga Betty w czwartym Obcym.
Największe zgrzyty jakie dostrzegłem przy tej powtórce:
- Piramida obserwowana przez ludzi/Predatorów z oddali w ogóle nie wygląda na taką wielką jaka jest w środku.
- Predatory to jakieś hobbity w porównaniu z tymi z filmów z 1987 i 1990, mają może z 190 cm, a gdy ten główny ściąga maskę, wygląda strasznie dziwnie. :P
- Zabawne jest to, że niektóre gadżety Predatorów topi krew Obcych, ale już tego okrągłego ostrza, którym predator odcina łeb jednemu z xenomorfów nie.
- Rozwój obcych w tym filmie przebiega zdecydowanie za szybko!
Ogólnie, oglądało się to nieźle do sceny ekspozycji, w której Włoch tłumaczy głównej bohaterce o co caman w tej labiryntowej grze. Dalej zrobiło się nudnawo, finał to takie "dobra, niech już ich wybiją i się kończy".
Dwie uwagi. Początek, a właściwie podstawowy pomysł na film Prometeusza, strasznie zrzyna z AvP! A "Ktokolwiek wygra, my przegramy" jest jednym z najfajniejszych haseł reklamowych do filmów jakie znam. :)
![[Obrazek: avp_faceoff.jpg]](http://2.bp.blogspot.com/_WT296Ycwut8/TPqDsc_kXYI/AAAAAAAACQ4/RTyG9zof6NI/s1600/avp_faceoff.jpg)
Werdykt - nie jest źle. Taki średniak, ewidentnie robiący wrażenie bycia adaptacją jakiejś gry komputerowej. Jak się miało 12 lat i było na tym w kinie, robił dużo większe wrażenie, zwłaszcza pierwsze starcie Predatorów z Obcym - teraz strasznie wali od niego amatorszczyzną (efekty, praca kamery, choreografia) - ale nie będę wieszał na nim psów. Wydaje mi się, że pisząc ten film, ktoś wpadł na kilka bardzo fajnych, choć mało oryginalnych pomysłów, i miał wizję, żeby klimatycznie je zrealizować. Zabrakło (chyba) talentu, budżetu, ciekawszej i bardziej rozbudowanej ekipy, jaką była chociażby załoga Betty w czwartym Obcym.
Największe zgrzyty jakie dostrzegłem przy tej powtórce:
- Piramida obserwowana przez ludzi/Predatorów z oddali w ogóle nie wygląda na taką wielką jaka jest w środku.
- Predatory to jakieś hobbity w porównaniu z tymi z filmów z 1987 i 1990, mają może z 190 cm, a gdy ten główny ściąga maskę, wygląda strasznie dziwnie. :P
- Zabawne jest to, że niektóre gadżety Predatorów topi krew Obcych, ale już tego okrągłego ostrza, którym predator odcina łeb jednemu z xenomorfów nie.
- Rozwój obcych w tym filmie przebiega zdecydowanie za szybko!
Ogólnie, oglądało się to nieźle do sceny ekspozycji, w której Włoch tłumaczy głównej bohaterce o co caman w tej labiryntowej grze. Dalej zrobiło się nudnawo, finał to takie "dobra, niech już ich wybiją i się kończy".
Dwie uwagi. Początek, a właściwie podstawowy pomysł na film Prometeusza, strasznie zrzyna z AvP! A "Ktokolwiek wygra, my przegramy" jest jednym z najfajniejszych haseł reklamowych do filmów jakie znam. :)
02-04-2017, 17:30





