Aaa... "Bloodline". Pamiętacie jak jednym z głównych zarzutów wobec TFA było słaba zarysowana sytuacja polityczna post-ROTJ? No to macie - bawcie się dobrze. Bo to jest właśnie to "polityczny thriller" w świecie SW. A jakość tego tego "thrillera" jest dokładnie taka jakiej można się spodziewać po książce na licencji :P
Jeżeli was ten aspekt uniwersum naprawdę interesuje, to można dać szansę, ale fabularnie jest to bardzo nudnawe. Kilka kwestii rzuca nieco szersze światło na TFA, ale głosy jakoby to miało być "must read" przed TLJ są zdecydowanie na wyrost. Galaktyka dowiaduje się o tym że Vader to ojciec Skywalkerów, po cichu budujący się First Order ma potajemnie zwolenników wewnątrz senatu Nowej Republiki... i tyle.
Teraz albo "Lords of the Sith", albo powrócę do EU i wreszcie nadrobię "Darth Plagueis". Pamiętam że była to jedno z niewielu książek EU, na którą miałem chrapkę, ale czystka Disneya jakoś mnie zniechęciła. A biorąc pod uwagę że Nowy Kanon nie porywa, to chyba trza wrócić na stare śmieci.
Jeżeli was ten aspekt uniwersum naprawdę interesuje, to można dać szansę, ale fabularnie jest to bardzo nudnawe. Kilka kwestii rzuca nieco szersze światło na TFA, ale głosy jakoby to miało być "must read" przed TLJ są zdecydowanie na wyrost. Galaktyka dowiaduje się o tym że Vader to ojciec Skywalkerów, po cichu budujący się First Order ma potajemnie zwolenników wewnątrz senatu Nowej Republiki... i tyle.
Teraz albo "Lords of the Sith", albo powrócę do EU i wreszcie nadrobię "Darth Plagueis". Pamiętam że była to jedno z niewielu książek EU, na którą miałem chrapkę, ale czystka Disneya jakoś mnie zniechęciła. A biorąc pod uwagę że Nowy Kanon nie porywa, to chyba trza wrócić na stare śmieci.
27-06-2017, 17:16 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-06-2017, 17:19 przez Grievous.)





