Obejrzałem 8 i pół odcinka i sory, ale to jest megasłabe. Nie ma startu do pierwszego sezonu, choć niby wszystko jest tak samo. Samoświadomość bycia popkulturowymi ikonami wychodzi z bohaterów w każdej scenie. Jest też wtórność. Nawet Joyce rozwiesza po chacie zamiast lampek - kartki z bazgrołami. Mnóstwo kiepskiego CGI. Odnoszę ponadto wrażenie, że klimat jest bardziej familijny, jakby stonowali całość pod dzieciarnię. Dopiero gdzieś tak w 7/8 odcinku robi się poważniej, pomimo że nawiązania do "Aliens" są oczywiste i mało wyszukane. Komputerowe potworki biegające po korytarzach i mordujące uzbrojony po zęby personel to straszna bieda.
Nie kupuję tego szoł. W dodatku najlepsza postać "jedynki" - Eleven - siedzi w chacie w lesie i wpierdziela gofry, a jak już coś robi, to szuka mamy (zieeeew). Odcinek "nowojorski" praktycznie cały przewijałem.
Nie kupuję tego szoł. W dodatku najlepsza postać "jedynki" - Eleven - siedzi w chacie w lesie i wpierdziela gofry, a jak już coś robi, to szuka mamy (zieeeew). Odcinek "nowojorski" praktycznie cały przewijałem.
02-11-2017, 12:22 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-11-2017, 12:26 przez Mental.)






