Zdaje mi się, że wszyscy skupiają się na tym, co nie jest istotą filmu. Tu nie chodziło przecież o to, czy Prot był schizolem czy kosmitą. Chodziło o pokazanie ludziom jak można żyć, zmieniać się, pokonywać własne fobie itd. To, że nie znamy prawdy o Procie dodaje smaczku temu filmowi. Prot- czubek uznawany za niezdolnego do życia w społeczeństwie albo kosmita, wie lepiej jak być człowiekiem, żyć tak, aby być szczęśliwym. Pojawia się pytanie: "i kto tu jest nienormalny, z kosmosu?" Prot czy ludzie należący do społeczeństwa tworzonego od tysięcy lat i ustalającego porządek, który wcale nie sprawia, że jednostki będące jego częścią są szczęśliwe. Skupiając się tylko na tym czy Prot to świr czy przybysz z innej planety, stajemy się jak psychiatra, który przez pewien czas nie analizuje słów Prota pod kątem niesionej przez nie treści, lecz rutynowego badania psychiatrycznego.
22-02-2008, 20:19






