Ja już teraz jestem sceptyczny co do sukcesu kolejnych Avatarów. Jest - na tę chwilę - wiele czynników - które dyskredytują tę franczyzę. Po kolei:
1. Avatar nie zrobił universum. Nie ma komiksów, fanbojstwa figurkowego, re-edycji. To był one-hit-only, który doskonale trafił w czas. W 2009 roku Cameron pokazał 3D power, dał nowy świat, nową jakość, nową (choć starą) historię. I wrócił na stołek reżysera po latach. Ta kombinacja sprawiłą, że ludzie serio oszaleli i to się sprzedało. A teraz?
2. Cameron nic nie nakręcił, za to firmuje (bardzo mocno w sensie marketingu) dwie produkcje. Alita, choć wspaniała, oryginalna w kinie, nie odniosła sukcesu. A teraz bierze się za reklamowanie Dark Fate - filmu, który raczej jest skreślony. Jak się okaże taką klapą, na jaką się zapowiada (i jak fandom przewiduje) to wyjdzie, że Król odcina kupony. A to już jest zły prognostyk na nadchodzącą premierę.
3. Technologia. Avatar, jak zapisałem w pierwszym punkcie, wyrąbał w kosmos animację 3D oraz animację komputerową (mo-cap itd.). To nie był przełom, ale wykorzystanie w 100% tego, co technika oferuje. Czy teraz technika poszła do przodu? Nie. 3D jest wymarłe, nic nowego na horyzoncie się nie pojawiło, aby pisać/prognozować że nadchodzi przełom lub że da się wycisnąć z tego, co znamy/o czym wiemy te 100% - bo to już zostało zrobione.
4. Unikatowe universum. Pierwsza część nie stałą orignalnością - to stare motywy w nowych szatach. Kolejne odsłony mają być już originem rozwijającym ten świat - ale czy w ogóle kogoś Pandora i Na'vi interesuje? Otóż, Avatar to tytuł który większość kojarzy bo zrobił kosmiczny BO, natomiast zainteresowanie tytułem pod kątem świata i historii jest raczej umiarkowane, albo słabe. Zresztą - popatrzcie o czym toczą się rozmowy od kilku lat, tu na forum - nie rozmawiamy zbyt często o tym, co się tam wydarzy, tylko o tym, co zaskoczy jako tech news i jak Cameron to chce ugryźć.
5. Nieistniejąca marka. Avatar w popkulturze nie istnieje. Kropka. To cały czas li produkcja, która osiągnęła sukces kasowy. Ewenement, zjawisko. Ale nie jako marka. W dzisiejszych czasach to marka przyciąga do kina, i choć nie zawsze gwarantuje sukces w BO, to jest fundamentem, bez którego żadne studio nie może się obejść.
Z całym szacunkiem dla forumowiczów - prognozy BO na tę chwilę to wróżenie z fusów. DF będzie klapą na 95% - wtedy Cameron z Avatarem musi liczyć na jakiś zajebisty marketing, bo nie wierzę aby kolejna część zrobiła 1/4 tego, co wykonała jedynka.
1. Avatar nie zrobił universum. Nie ma komiksów, fanbojstwa figurkowego, re-edycji. To był one-hit-only, który doskonale trafił w czas. W 2009 roku Cameron pokazał 3D power, dał nowy świat, nową jakość, nową (choć starą) historię. I wrócił na stołek reżysera po latach. Ta kombinacja sprawiłą, że ludzie serio oszaleli i to się sprzedało. A teraz?
2. Cameron nic nie nakręcił, za to firmuje (bardzo mocno w sensie marketingu) dwie produkcje. Alita, choć wspaniała, oryginalna w kinie, nie odniosła sukcesu. A teraz bierze się za reklamowanie Dark Fate - filmu, który raczej jest skreślony. Jak się okaże taką klapą, na jaką się zapowiada (i jak fandom przewiduje) to wyjdzie, że Król odcina kupony. A to już jest zły prognostyk na nadchodzącą premierę.
3. Technologia. Avatar, jak zapisałem w pierwszym punkcie, wyrąbał w kosmos animację 3D oraz animację komputerową (mo-cap itd.). To nie był przełom, ale wykorzystanie w 100% tego, co technika oferuje. Czy teraz technika poszła do przodu? Nie. 3D jest wymarłe, nic nowego na horyzoncie się nie pojawiło, aby pisać/prognozować że nadchodzi przełom lub że da się wycisnąć z tego, co znamy/o czym wiemy te 100% - bo to już zostało zrobione.
4. Unikatowe universum. Pierwsza część nie stałą orignalnością - to stare motywy w nowych szatach. Kolejne odsłony mają być już originem rozwijającym ten świat - ale czy w ogóle kogoś Pandora i Na'vi interesuje? Otóż, Avatar to tytuł który większość kojarzy bo zrobił kosmiczny BO, natomiast zainteresowanie tytułem pod kątem świata i historii jest raczej umiarkowane, albo słabe. Zresztą - popatrzcie o czym toczą się rozmowy od kilku lat, tu na forum - nie rozmawiamy zbyt często o tym, co się tam wydarzy, tylko o tym, co zaskoczy jako tech news i jak Cameron to chce ugryźć.
5. Nieistniejąca marka. Avatar w popkulturze nie istnieje. Kropka. To cały czas li produkcja, która osiągnęła sukces kasowy. Ewenement, zjawisko. Ale nie jako marka. W dzisiejszych czasach to marka przyciąga do kina, i choć nie zawsze gwarantuje sukces w BO, to jest fundamentem, bez którego żadne studio nie może się obejść.
Z całym szacunkiem dla forumowiczów - prognozy BO na tę chwilę to wróżenie z fusów. DF będzie klapą na 95% - wtedy Cameron z Avatarem musi liczyć na jakiś zajebisty marketing, bo nie wierzę aby kolejna część zrobiła 1/4 tego, co wykonała jedynka.
loading podpis...
16-09-2019, 22:44





