To, że po 1999 nie pojawiło się nazwisko porównywalne z Tarantino czy Andersonem jest dla mnie niemal oczywiste. Ale już w przypadku aktorów niekoniecznie. Hardy czy Fassbender pojawili się jakoś na przełomie wieków, nie? A i nie wykluczam, że ktoś z młodszych aktorów i aktorek, i nie mam na myśli takich gwiazdek jak Chalamet, może ujawnić talent na miarę solidnych nazwisk debiutujących w latach 90. takich jak np. przywołany tu Pitt.
02-12-2019, 18:47





