Rację masz. Jednak zawsze jest jakieś "jednak". Weźmy pod uwagę choćby to, że w ciągu ostatnich 20 lat doszło do niemałej w sumie rewolucji w robieniu filmów. Ten okres to wdrożenie cyfry. Zwiększenie skali użycia komputerów w produkcji. Czy to krok w dobrą stronę? Ciężko stwierdzić. Jak zauważasz - raczej to na ten moment arcydzieł nie przyniosło za bardzo. No ale zmieniło się wiele. Począwszy od tempa pracy nad filmami, które zdeterminowało mnóstwo innych gałęzi produkcji, bo i aktorstwo, reżyserię, jak i całą postprodukcję, która teraz jest często etapem, gdzie film powstaje w 90%.
Bardziej do myślenia daje to, że ostatnio najlepiej oceniane filmy to takie, które od tych nowości uciekają. "The Irishman" to trochę dziwny przykład, bo ten film z jednej strony jest bardzo niedzisiejszy, a z drugiej używa technologii jak najbardziej aktualnej. Sam Scorsese mówi o tym, co tam robili (na wyrost, ale jednak) największą rewolucją w robieniu filmów od wprowadzenia rejestracji dźwięku. Jednak takie rzeczy jak "Parasite", "The Favourite", "Incendies", "Shame" - żeby wymieniać tylko filmy wspomnianych tutaj twórców - to raczej produkcje klasyczne, niezbyt rozbuchane, których esencja raczej nie została przygotowana w programach 3D.
Dziwny okres. Niekoniecznie zwiastujący lepszą przyszłość.
Bardziej do myślenia daje to, że ostatnio najlepiej oceniane filmy to takie, które od tych nowości uciekają. "The Irishman" to trochę dziwny przykład, bo ten film z jednej strony jest bardzo niedzisiejszy, a z drugiej używa technologii jak najbardziej aktualnej. Sam Scorsese mówi o tym, co tam robili (na wyrost, ale jednak) największą rewolucją w robieniu filmów od wprowadzenia rejestracji dźwięku. Jednak takie rzeczy jak "Parasite", "The Favourite", "Incendies", "Shame" - żeby wymieniać tylko filmy wspomnianych tutaj twórców - to raczej produkcje klasyczne, niezbyt rozbuchane, których esencja raczej nie została przygotowana w programach 3D.
Dziwny okres. Niekoniecznie zwiastujący lepszą przyszłość.
.
03-12-2019, 00:04





