(11-06-2020, 20:52)Lawrence napisał(a): Piękna scena! I tutaj mamy akurat przykład, gdzie nie trzymanie się kurczowo książki wychodzi na dobre. Gdyż w książce cały lot został oczywiście opisany z perspektywy Harry'ego, dla którego nie było to miłe przeżycie. Gdyż wiatr był ostry, prawie nic nie widział i za bardzo się bał o własne życie, aby w ogóle móc się cieszy lotem.
Ja od siebie dodam inny moment Więźnia, który zrobił lepiej niż w książce. W filmie gdy Harry mówi, że mapa Huncwotów jest popsuta, bo wg niej Pettigrew żyje i wtedy Lupin robi minę "Co takiego?!" - świetna gra Thewlisa i danie wskazówek widzom. Zaś w książce to Lupin w Wrzeszczącej Chacie opowiada w monologu jak to on sam wpadł jak Gary Stue itd., a Harry w żaden sposób go nie naprowadził.
W Komnacie tajemnic z kolei film lepiej zrobił scenę wyjaśniającą czym jest szlama. W książce Hermiona nie wiedziała co znaczy to słowo i to Ron wyjaśniał, mimo że nieprzerwanie rzygał ślimakami. A w adaptacji to Harry wypytuje się, Hermiona już wie co znaczy to słowo (przez co lepiej wybrzmiewa jej urażenie) i to ona wyjaśnia, zaś Ron nic nie mówi, bo ciężko to robić jak się rzyga ślimakami.
13-06-2020, 21:23





