Mental napisał(a):Nie, nie, to Ty miałeś zgadywać ;)Negrin napisał(a):Właśnie w tym pic, że "Gorączka" zaskakuje. A teraz zgaduj czym ;)zaintrygowałeś mnie. mów. ;]
A poważnie: jeśli spodziewałeś się, że powiem, że zaskakuje fabułą, to rzecz jasna Cię zawiodę. Ale zaskakuje (mnie zaskoczyło) wykonaniem. I może to jest kwestia czysto subiektywna -- bo w końcu nie ma matematycznego wzoru na to, co zaskakuje -- ale "Heat" jakoś w naturalny sposób wydało mi się czymś więcej niż sumą poszczególnych elementów, że znów pozwolę sobie odwołać się do tego mojego ulubionego okreslenia w tym wątku. Oczywiście to efekt kompletnie inny niż w przypadku tego "czegoś więcej" u Tarantino, ale jednak to się samoczynnie odczuwa. (I może też dlatego tak bardzo zgrzytało mi to, na co narzekałem w odpowiednim watku -- jako że ściąga całość w dół, ku materiałowi, z którego się zrodziła).
Cytat:Tarantino - nawet w najwyższej formie - zawsze pozostaje umowny. jest błyskotliwy, jest geniuszem swoich czasów i dzieckiem swojej epoki, ale nigdy przenigdy nie nakręciłby sceny, w której jeden z bohaterów wbija w ścianę strzykawkę z nawleczoną na igłę obrączką.Ja rozumiem Twoje problemy z nurtem meta -- dlatego wyciąłem ten fragment, bo to rzeczywiście jest kwestia czysto subiektywnych preferencji -- ale autentycznie nie rozumiem, coś Ty się tak uczepił tej strzykawki i obrączki. Ja się domyślam, że to stwierdzenie, że Tarantino nigdy nie nakręciłby takiej sceny, to ma być jakaś szersza przenośnia, stanowiąca komentarz do twórczości QT, ale naprawdę nie rozumiem, co przez to chcesz powiedzieć. I dlaczego QT miałby takiej sceny nie móc nakręcić.
Cytat:genialność Gorączki - pomijając oczywistości, z których wszyscy tu obecni zdają sobie doskonale sprawę - zasadza się na bezwzględnej wierności klasyce. obsesyjność, z jaką Gorączka nawiązuje do ducha klasyki i fanatyzm, z jakim wyznaje kanon westernowej filozofii, nie mają sobie równych w dziejach kina.No i ok. Przecież nie przeczę. A jednak jak widać nie wyklucza to obecności autorskiego palucha. "Heat" wygląda jak "Heat". "Payback" wygląda jak film o zemście jednego twardziela. To jest dla mnie ta różnica. Więc gdyby nawet zapomnieć o metamagiku Tarantino i wziąć do porówania coś w gruncie rzeczy bliższego "Payback", to i tak zobaczymy tę wyraźną jak dla mnie różnicę.
Cytat:Ale potrzebuje konwencji, żeby wytłumaczyć, że to coś więcej niż zrealizowany za większą klasę i z bardziej markowymi aktorami film klasy B. Ja poniekąd, po tej dyskusji, zaczynam to rozumieć, choć oczywiście nie wiem, czy ta wiedza podczas kolejnego seansu obroniłaby w moim odczuciu ten film. Ale jest taka możliwość. Lecz jeśli tak, to tylko i wyłącznie dzięki skumaniu konwencji. Bo od paru postów Ty, bracie, nie robisz nic innego, tylko właśnie objaśniasz mi konwencję, w której powstał "Payback".Cytat:"Nie zczaiłeś konwencji".nie usłyszysz:) Payback nie potrzebuje konwencji, która tłumaczyłaby fenomen filmu tudzież broniła go przed zarzutami postmodernistycznej bełkotliwości.
I chcę to usłyszeć od Mentala :)
Zresztą nie chce mi się wierzyć, że Tobie się tak na serio wydaje, że "konwwencja" ma odniesienie wyłącznie do klimatów postmodernistycznych albo jeszcze jakich tam innych z przymrużeniem oka. Tylko Ty tego teraz nie przyznasz :P
Cytat::)Cytat:Przy czym gdyby Tarantino wziął się ze film o profilu "Payback", wówczas dopiero zatrzęsłyby się ściany.sądzę, że taki film byłby Wydarzeniem i podzielam twoją opinie. niestety Quentin musi złożyć jeszcze kilka ukłonów. w kolejce czekają przecież kino wojenne, torture porn i radzieckie kreskówki.
Chociaż wiesz, akurat po tym ukłonie dla kina wojennego to ja się spodziewam CZEGOŚ :)
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
24-03-2008, 22:44






