(05-02-2021, 15:37)Gieferg napisał(a): O Sailor Moon dowiedziałem się z Secret Service, obejrzałem kilka odcinków, stwierdziłem, że to nie dla mnie.
Pierwsze odcinki "Sailor Moon" są niemrawe. Usagi działa tu sama (tylko ze wsparciem Luny), a każdy odcinek opiera się na tym samym schemacie. Trzeba odhaczyć 10 odcinków, żeby do Usagi dołączyły dwie kolejne sailorki i dopiero wtedy serial się tak naprawdę zaczyna - pojawiają się fajne interakcje między postaciami (szczególnie trudne relacje Usagi i Rei ciągną serial, dostarczając dużo zarówno humoru jak i dramatyzmu), fabuła zaczyna posuwać się do przodu (do tej pory właściwie stała w miejscu) itp. Chociaż oczywiście pewne schematy pozostają i jeśli kogoś np. drażnią powtarzane na okrągło sekwencje przemian i ataków, będzie miał ciężką przeprawę.
(05-02-2021, 15:37)Gieferg napisał(a): No ale z tym zetknąłem się w czasach, gdy oglądanie kreskówek mnie już ogólnie nie ciągnęło.
Żyję już 34 lata i jeszcze nie przyszły na mnie czasy, żeby oglądanie kreskówek mnie nie ciągnęło. Może ta faza uderzy we mnie z opóźnieniem.
(05-02-2021, 15:52)OGPUEE napisał(a): Zresztą jak mówimy o promocji ochronie środowiska poprzez animację to warto zapodać Zwierzęta z Zielonego Lasu:
Tytułowe zwierzaki stają się uchodźcami, po tym jak ich las zostaje wykarczowany przez ludzi i kierują się do jednego rezerwatu. Niestety, serial to też Gra o tron dla dzieci, bo po drodze jest wiele przeszkód i wiele pada trupów, często w kadrze. A gdy w końcu trafiają do rezerwatu, to dalej muszą się zmagać z okrucieństwem natury.
Jasny gwint, ile ten serial dostarczał traumy :)
Postacie padały jak muchy, więcej trupów niż w "Hot Shots 2".
I nie było żadnego ugrzeczniania, śmierci bywały naprawdę okrutne. Los bażanta i jego małżonki w jednym z pierwszych odcinków to coś, z czego dotąd się nie otrząsnąłem.
05-02-2021, 16:23





