To jeden z najlepszych filmów, jakie kiedykolwiek powstał. Perfekcja Jacksona jest widoczna w każdym kadrze. Wszystko w tej historii jest przemyślane i dopracowane na maksa. Sam fakt, że przez pierwsze 60 minut poznajemy tylko bohaterów i otaczające ich realia wydaje się przegięciem, ale dzięki temu bohaterowie w tym dziele żyją i są prawdziwi. Gdy ma być mrocznie, jest, gdy ma być zabawnie jest - nie ma przeginki w żadną ze stron. Tubylcy są w pewien sposób odrażający, a ich "wioska" wygląda jak z koszmaru. Takie detale w tym filmie to rzecz w standardzie. A scena, kiedy Kong odkrywa, że blondynka go rozbawia a następnie sprzeciwia się mu, po czym następuje wnerw małpy..., no cudo!!!
Efekty i sam Kong wymiatają. Naturalność giganta jest niesamowita. Wykreowany w CGI Nowy Jork robi ogromne wrażenie. Zresztą, cały film - mimo długiego czasu - jest fenomenalny. Właśnie - te 3h leci z prędkością ekspresu.
Są pewne malutkie potknięcia, jak chociażby zdjęcie Ann z lin przez Konga lub jest odporność na piruety podczas walki Króla z T-rexami, ale to są nic nieznaczące sprawy w skali tego wielkiego WIELKIEGO widowiska. Pamiętam, że po pierwszym seansie w kinie byłem zadowolony, ale z czasem i kolejnymi obejrzeniami zacząłem doceniać ten film coraz bardziej.
Sekwencja walki z Trexami swoją drogą też ma piekielny ładunek budujący obie postaci (Konga i Ann) dający świetny podkład na dalszą cześć filmu. I ciekawie, że akurat walkę reżyserował Bryan Singer :)
10+/10
Efekty i sam Kong wymiatają. Naturalność giganta jest niesamowita. Wykreowany w CGI Nowy Jork robi ogromne wrażenie. Zresztą, cały film - mimo długiego czasu - jest fenomenalny. Właśnie - te 3h leci z prędkością ekspresu.
Są pewne malutkie potknięcia, jak chociażby zdjęcie Ann z lin przez Konga lub jest odporność na piruety podczas walki Króla z T-rexami, ale to są nic nieznaczące sprawy w skali tego wielkiego WIELKIEGO widowiska. Pamiętam, że po pierwszym seansie w kinie byłem zadowolony, ale z czasem i kolejnymi obejrzeniami zacząłem doceniać ten film coraz bardziej.
Sekwencja walki z Trexami swoją drogą też ma piekielny ładunek budujący obie postaci (Konga i Ann) dający świetny podkład na dalszą cześć filmu. I ciekawie, że akurat walkę reżyserował Bryan Singer :)
10+/10
07-02-2021, 19:15 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-02-2021, 19:44 przez Debryk.)





