Zombiaki to nie moja bajka, poza RE do którego mam sentyment z czasów grania na PSXie z zasady nie tykam takich filmów i nic się w tym względzie przez ostatnią dekadę nie zmieniło (i nie zmieni). Dlatego wisi mi i powiewa nowy film Snydera, ale przy okazji jego premiery naszło mnie na powtórkę RE, odkurzyłem więc DVD od Vision i Blu-raya trójki i obejrzałem...
Do jedynki mam sentyment, pamiętam do dziś jak oglądaliśmy na kompie u znajomej jakąś koszmarnej jakości wersję (wtedy oglądanie filmu na kompie to była dla mnie nowość), byłem wtedy świeżo po dwóch pierwszych grach i film w sumie mi całkiem podszedł nawet jeśli pod pewnymi względami rozczarowywał (np tym, że w roli głównej jakaś z dupy wzięta Alice, z tym że... to i tak dużo fajniejsza postać niż żałosny Cole Young z nowego Mortala). Teraz razi trochę wykonanie, ale ogląda się wciąż nieźle. 6... +1 z sentymentu = 7/10.
Dwójka niestety wciąż zasysa (choć i tak oglądało mi się lepiej niż poprzednim razem). Ma niby kilka niezłych scen, ale jest dość męcząca ze swym kiepskim tempem i ma fatalne i przekombinowane zakończenie, leży zwłaszcza pojedynek z Nemezisem (zarówno wykonanie jak i sposób w jaki do niego dochodzi) i wszystko to co mogłoby robić za sceny w trakcie napisów. 4/10.
Zdecydowanie lepsza jest trójka, którą z każdym seansem bardziej doceniam. Co prawda to bardziej Mad Max z zombiakami niż Resident Evil, ale absolutnie mi to nie przeszkadza. Gdyby jeszcze darowali sobie te supermoce bohaterki... 7/10 .
Idealny film do obejrzenia po powrocie ze szczepienia, los dr. Isaacsa w tym kontekście nabiera dodatkowego smaczku.
Do czwórki wciąż mi się nie chce wracać, bo pamiętam ją jako dno absolutne, ale... może spróbuję, żeby potem nadrobić dwie ostatnie części, których do tej pory nie widziałem.
Do jedynki mam sentyment, pamiętam do dziś jak oglądaliśmy na kompie u znajomej jakąś koszmarnej jakości wersję (wtedy oglądanie filmu na kompie to była dla mnie nowość), byłem wtedy świeżo po dwóch pierwszych grach i film w sumie mi całkiem podszedł nawet jeśli pod pewnymi względami rozczarowywał (np tym, że w roli głównej jakaś z dupy wzięta Alice, z tym że... to i tak dużo fajniejsza postać niż żałosny Cole Young z nowego Mortala). Teraz razi trochę wykonanie, ale ogląda się wciąż nieźle. 6... +1 z sentymentu = 7/10.
Dwójka niestety wciąż zasysa (choć i tak oglądało mi się lepiej niż poprzednim razem). Ma niby kilka niezłych scen, ale jest dość męcząca ze swym kiepskim tempem i ma fatalne i przekombinowane zakończenie, leży zwłaszcza pojedynek z Nemezisem (zarówno wykonanie jak i sposób w jaki do niego dochodzi) i wszystko to co mogłoby robić za sceny w trakcie napisów. 4/10.
Zdecydowanie lepsza jest trójka, którą z każdym seansem bardziej doceniam. Co prawda to bardziej Mad Max z zombiakami niż Resident Evil, ale absolutnie mi to nie przeszkadza. Gdyby jeszcze darowali sobie te supermoce bohaterki... 7/10 .
Idealny film do obejrzenia po powrocie ze szczepienia, los dr. Isaacsa w tym kontekście nabiera dodatkowego smaczku.
Do czwórki wciąż mi się nie chce wracać, bo pamiętam ją jako dno absolutne, ale... może spróbuję, żeby potem nadrobić dwie ostatnie części, których do tej pory nie widziałem.
26-05-2021, 23:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-05-2021, 23:59 przez Gieferg.)





