Już postaram się wytłumaczyć, gdyż nawet tak się złożyło, że ostatnimi czasy Brad Fiedel stał się aktywniejszy w social mediach to się czegoś dowiedziałem, plus jeszcze z dodatkowych źródeł.
Aktualnie Brad Fiedel jest właścicielem kompleksu hotelowego i szkoły surfingowej La Saladita w Meksyku. Sam jest wielkim fanem surfingu, a więc stworzenie tego było pewnym spełnieniem swojego marzenia. Muzyki też nie porzucił i ma swoje studio w Santa Barbara w Kalifornii, gdzie mieszka na stałe, ale warto zaznaczyć, że Brad Fiedel to nie wyłącznie kompozytor muzyki filmowej. On sam grywał też w paru zespołach i jest też producentem muzycznym, jak i też napisał parę musicali, przedstawień scenicznych itd. Ale rzeczywiście jeżeli chodzi o muzykę filmową to jest na emeryturze, która właściwie już się zaczynała w połowie lat 90tych. Niektórzy chcą sugerować, że to przez Titanica, gdzie Cameron postawił na Hornera, ale sam Fiedel temu wielokrotnie zaprzeczał. Jak już czymś jest zawiedziony to tym, że kiedy powstawał Terminator 3, on jak najbardziej był tym projektem zainteresowany, ale raczej ze strony studia mało kto był zainteresowany nim.
W ogóle jeżeli chodzi o muzykę filmową to wiele z tego co Fiedel stworzył może nie doczekać się dobrych wydań, gdyż nie zachowały się odpowiednie nagrania. Co więcej sam Fiedel nie uważa, aby jego muzyka filmowa jakoś specjalnie nadawała się do słuchania poza filmem. I tak np. po dziś dzień dziwi się kiedy ludzie mu piszą, jak to lubią słuchać muzyki do Terminatorów, gdyż według niego poza motywem przewodnim ta muzyka średnio się nadaje do słuchania i on tworzył ją jedynie z myślą o filmie. W ogóle tworząc Terminatora 2, musiał Camerona mocno przekonywać do swojego pomysłu, aby dalej pozostać przy muzyce elektronicznej. Przy pierwszym Terminatorze wiadomo budżet nie pozwolił na prawdziwą orkiestrę, ale przy pracach nad T2 Cameron kiedyś odwiedził Fiedel w jego studiu i miał mu powiedzieć: "My tu kręcimy najdroższy film w historii, a ty tworzysz muzykę do niego w swoim garażu!". Ale jakoś Fiedelowi udało się przekonać Camerona, że uda mu się stworzyć muzykę, która będzie odpowiednia do filmu. W ogóle pod tym względem Fiedel miał jakiś talent i umiejętności obchodzenia się z Cameronem, który nie bez powodu nazywany jest "Iron Jim".
Dla przykładu niedługo po premierze "True Lies" Fiedel był na jakimś evencie z innymi filmowymi kompozytorami i jeden z nich powiedział do niego odnośnie pracy z Camerona: ""Stary, musisz mieć jaja ze stali, że dałeś radę skomponować aż do trzech jego filmów! A ja stworzyłem do jednego i mi wystarczy." I zważywszy, że to było przed Titaniciem to można się jedynie domyślać, czy to był Alan Silvestri (Abyss), czy James Horner (Aliens). W sumie wiele mogłoby wskazywać na Hornera, gdyż Słyszałem nawet historię, że w trakcie nagrań Aliens, jak się Cameron wkurzył, to nawet przybił Hornera do ściany studia, aż go odciągać musieli. Co tym bardziej jest zaskoczniem, że potem jednak się nie tylko pogodzili, ale byli nawet gotowi dalej współpracować i to jak: "Titanic" "Avatar".
To tak tyle ile tak na razie mogę napisać coś o Fiedelu. I jak wiadomo niektórych rzeczy pewnie nigdy się nie dowiemy, ale z tego co akurat wiem i jak to wygląda to jakoś szczególnie Fiedel nie tęskni za muzyką filmową.
Aktualnie Brad Fiedel jest właścicielem kompleksu hotelowego i szkoły surfingowej La Saladita w Meksyku. Sam jest wielkim fanem surfingu, a więc stworzenie tego było pewnym spełnieniem swojego marzenia. Muzyki też nie porzucił i ma swoje studio w Santa Barbara w Kalifornii, gdzie mieszka na stałe, ale warto zaznaczyć, że Brad Fiedel to nie wyłącznie kompozytor muzyki filmowej. On sam grywał też w paru zespołach i jest też producentem muzycznym, jak i też napisał parę musicali, przedstawień scenicznych itd. Ale rzeczywiście jeżeli chodzi o muzykę filmową to jest na emeryturze, która właściwie już się zaczynała w połowie lat 90tych. Niektórzy chcą sugerować, że to przez Titanica, gdzie Cameron postawił na Hornera, ale sam Fiedel temu wielokrotnie zaprzeczał. Jak już czymś jest zawiedziony to tym, że kiedy powstawał Terminator 3, on jak najbardziej był tym projektem zainteresowany, ale raczej ze strony studia mało kto był zainteresowany nim.
W ogóle jeżeli chodzi o muzykę filmową to wiele z tego co Fiedel stworzył może nie doczekać się dobrych wydań, gdyż nie zachowały się odpowiednie nagrania. Co więcej sam Fiedel nie uważa, aby jego muzyka filmowa jakoś specjalnie nadawała się do słuchania poza filmem. I tak np. po dziś dzień dziwi się kiedy ludzie mu piszą, jak to lubią słuchać muzyki do Terminatorów, gdyż według niego poza motywem przewodnim ta muzyka średnio się nadaje do słuchania i on tworzył ją jedynie z myślą o filmie. W ogóle tworząc Terminatora 2, musiał Camerona mocno przekonywać do swojego pomysłu, aby dalej pozostać przy muzyce elektronicznej. Przy pierwszym Terminatorze wiadomo budżet nie pozwolił na prawdziwą orkiestrę, ale przy pracach nad T2 Cameron kiedyś odwiedził Fiedel w jego studiu i miał mu powiedzieć: "My tu kręcimy najdroższy film w historii, a ty tworzysz muzykę do niego w swoim garażu!". Ale jakoś Fiedelowi udało się przekonać Camerona, że uda mu się stworzyć muzykę, która będzie odpowiednia do filmu. W ogóle pod tym względem Fiedel miał jakiś talent i umiejętności obchodzenia się z Cameronem, który nie bez powodu nazywany jest "Iron Jim".
Dla przykładu niedługo po premierze "True Lies" Fiedel był na jakimś evencie z innymi filmowymi kompozytorami i jeden z nich powiedział do niego odnośnie pracy z Camerona: ""Stary, musisz mieć jaja ze stali, że dałeś radę skomponować aż do trzech jego filmów! A ja stworzyłem do jednego i mi wystarczy." I zważywszy, że to było przed Titaniciem to można się jedynie domyślać, czy to był Alan Silvestri (Abyss), czy James Horner (Aliens). W sumie wiele mogłoby wskazywać na Hornera, gdyż Słyszałem nawet historię, że w trakcie nagrań Aliens, jak się Cameron wkurzył, to nawet przybił Hornera do ściany studia, aż go odciągać musieli. Co tym bardziej jest zaskoczniem, że potem jednak się nie tylko pogodzili, ale byli nawet gotowi dalej współpracować i to jak: "Titanic" "Avatar".
To tak tyle ile tak na razie mogę napisać coś o Fiedelu. I jak wiadomo niektórych rzeczy pewnie nigdy się nie dowiemy, ale z tego co akurat wiem i jak to wygląda to jakoś szczególnie Fiedel nie tęskni za muzyką filmową.
31-08-2021, 02:45





