Parę lat temu słuchałem w radiu reportażu o Monice Lewinsky. Były tam przytaczane fragmenty jej wypowiedzi z jakiegoś publicznego wystąpienia, gdzie opowiadała o romansie z Clintonem. Przyznawała, że była to jej najgorsza decyzja w życiu, ale... no właśnie, nie czuła się ofiarą molestowania. W zasadzie to, najgorzej z całej historii wspomina cały medialny szum wokół jej osoby, jaki nastąpił po ujawnieniu sprawy. Stwierdziła, że z dzisiejszej perspektywy była jedną z pierwszych ofiar zjawiska hejtu.
19-09-2021, 00:23





