Proszę was, Kaer Morhen to w książkach opustoszałe miejsce odległe od szlaków, na rubieżach, które może kiedyś były zamieszkane i istotne, ale z wiekiem utraciły swoje znaczenie. Ktoś tu przywołał Jedi. Motyw jest podobny - tak jak w OT widzimy tylko pozostałości dawnej chwały i ukrywające się niedobitki niegdyś potężnego zakonu, tak opustoszałe zamczysko z kilkoma wiedźminami to wszystko co zostało z potężnego cechu. Do tego jeszcze subtelnie zaznaczona groźba dawnego szturmu na zamek, kiedy to podburzona tłuszcza przychodzi zrobić porządek z odmieńcami...
A tutaj nie dość że wiedzminów jest więcej to jeszcze zapraszają dziwki na orgię jak gdyby nigdy nic - facepalm. Klimat idzie się cześć, motyw zajeżdża cringem i jest profanacją książek.
Zresztą pierwsze spotkanie wiedzminów i Ciri też jest bardzo klimatyczne, opowiedziane z perspektywy praktycznie przerażonej dziewczynki. Do tego Geralt zapytany kim ona jest odpowiada wymownie "Ona jest moim... Ona jest naszym przeznaczeniem".
A tutaj? Panna rozsiada się zadowolona i zapytana kim jest pewna siebie, uśmiechnięta mówi bezczelnie: "Cirilla, księżniczka Cintry".
Dramat.
A tutaj nie dość że wiedzminów jest więcej to jeszcze zapraszają dziwki na orgię jak gdyby nigdy nic - facepalm. Klimat idzie się cześć, motyw zajeżdża cringem i jest profanacją książek.
Zresztą pierwsze spotkanie wiedzminów i Ciri też jest bardzo klimatyczne, opowiedziane z perspektywy praktycznie przerażonej dziewczynki. Do tego Geralt zapytany kim ona jest odpowiada wymownie "Ona jest moim... Ona jest naszym przeznaczeniem".
A tutaj? Panna rozsiada się zadowolona i zapytana kim jest pewna siebie, uśmiechnięta mówi bezczelnie: "Cirilla, księżniczka Cintry".
Dramat.
The key of joy is disobedience.
21-12-2021, 06:44





