Miami Vice jest czerstwe pod każdym względem jaki można sobie wymyślić. Jedynie końcowa strzelanina i jej udźwiękowienie jest dobre. Ten film to dno, a sceny łóżkowe drętwe jak cała reszta- zero chemii (rozumiem, że partnerzy policyjni byli w swoim towarzystwie sztywni jakby się zesrali właśnie w gacie, bo tak wyglądają prawdziwi cool i pro gliniarze, ale chyba nie tak zachowują się kochankowie- jeśli tak ma wyglądać pożądanie w kinie to ja dziękuję), zero ognia.
24-07-2008, 15:32






