(11-01-2023, 21:21)Kryst_007 napisał(a): Swoją drogą Spielberg, Danielsowie, Kosinski, McDonagh i Field z nominacjami do DGA. Na Oscarach za tego ostatniego wpadnie pewnie albo Baz albo Cameron.
https://dga.org/News/PressReleases/2023/230111_75thAnnualDGAAwardsFeatureFilmNomineesAnnounced.aspx
Wprost przeciwnie, Kryst. DGA jest bardziej populistyczne, niż mająca silniejsze art-house'owe ciągoty gałąź reżyserska Akademii, więc jeśli Field pojawił się już w tej stawce, to znaczy, że być może ma najbezpieczniejszą lokatę zaraz po Spielbergu i duecie D. Pięć lat temu McDonagha po nominowaniu przez DGA olały w tej kategorii Oscary, dlatego tym bardziej sądzę, że nie zrobią mu tego ponownie, zwłaszcza, że "Banshees" pykną spokojnie te 4 nominacje aktorskie, a uważane są za jego największe osiągnięcie techniczne oraz mniej polaryzują, więc odhacza wszystkie punkty. Nie będę jednak w szoku, jeśli znowu go zabraknie; obstawiam, że jest #4.
Co zostawia nas z prawdopodobnym spadem Kosinskiego, najbardziej populistycznego wyboru spośród tej piątki. Na jego miejsce zapewne wjedzie art-house'owa pozycja/kino europejskie/azjatyckie (DGA pokrywa się z Oscarami przeciętnie 4/5). Najczęściej wymienia się Bergera z "All Quiet...", Wells z "Aftersun" (jej film osiągnął szczyt popularności w idealnym momencie), Östlunda czy Parka (tutaj może pomóc BAFTA). Cameron na ten moment został z nominacją do Globu, a Brytyjczycy też nie czują potrzeby go nominować za reżyserię. Nie mówię, że jego droga jest zamknięta, ale raczej wątpię. Szybciej widziałbym tu Luhrmanna, "Elvis" jest bardziej popularny wśród innych gildii.
Z drugiej strony, pamiętam, jak wystawiano już parokrotnie takie diagnozy, np. sześć lat temu w związku z Gibsonem i jednak zgarnął nominację oscarową bez DGA. Nikogo nie przekreślam, widzę tu parę możliwych scenariuszy. I mam tylko nadzieję, że nie wymienią Kosinskiego na Bergera.
11-01-2023, 21:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-01-2023, 21:47 przez Galadh.)





