Piotruś Pan i Wendy - wy wiecie, że już była premiera :o? Więc szybkie zassanko i…
+ Tak jak Kopciuszek film stara się stać o własnych nogach (i do disnejowskiej wersji odnosi ledwie kilka razy i to obligatoryjnie).
+ Diversity w sumie nie boli, bo książka dzięki swej ponadczasowości sprawia, że można wierzyć, że Piotruś jest Hindusem, Dzwoneczek Murzynką. A Zgubieni Chłopcy nie gubili się jedynie w Anglii. A w przyziemnym Londynie widzimy tylko Darlingów.
+ Wendy czyta Twilight :D (dobra, tytuł książki brzmi Twilight Tales, ale i tak prychłem).
+ Nana nie jest CGI!
+ W ogóle CGI jest tu w minimalnym stopniu
+ Tygrysia Lilia mówi więcej po indiańsku niż wszyscy Indianie w Prey
+ Ten film robi więcej dla reprezentacji rdzennych Amerykanów niż Prey
+ A jednocześnie nie robi tego tak nachalnie
+ Bałem się, że z pana Darlinga zrobią szowinistycznego chuja. Na szczęście tak nie zrobili
+ Ma ładne zdjęcia!
+ Jest jeden trup ofscreen. Też bardziej w komediowej formie :)
+ Humor dobrze wypada
+ Sceny na okręcie piratów zachęcają do ponownego obejrzenia Pana i władcy: na krańcu świata
+ Dodane smutne backstory Haka wypada... dobrze!
+ Troooszkę strong female'owania jest. A plusa daję, bo przynajmniej disneyowski remake był tym razem słowny
- Wendy jest beznadziejna. Milla Jojovich Jr. zdecydowanie jest za stara. W animacji jak i aktorskiej wersji z 2003 roku Wendy miała odpowiedni wiek - wciąż dziecko, ale w takim wieku że wymaganie od niej większej dojrzałości jest wiarygodne.
- Praktycznie to naburmuszona nastolatka. Nie wiadomo o co jej chodzi. Mówi wprost, że zabawy w Piotrusia Pana to "silly games", więc wyrosła. Ogólnie zachowuje się całkiem dojrzale. Zgadza na wyjazd do internatu. A jakoś boi się dorastania. W PP'53 i PP 2003 jej motywacje były zrozumiałe. W animacji nadal żyje marzeniami i nie widzi jej dorosłość. W 2003 roku chciała być pisarką, jednak nie czuła się gotowa i bała się myśli o zamążpójściu.
- Aktor grający Piotrusia jest słaby. Brak tej dziecięcej werwy i zarozumialstwa. No i rozpraszał ten głos po mutacji. W dodatku zrobili z niego stalkera
- Piotruś w prologu jest ledwo wspominany, gdy w animacji był ustanowiony jako "duszek młodości" (stąd była krytyka pana Darlinga i podkreślono jego nadnaturalny, nieśmiertelny charakter)
- Podniosła muzyka nie sprawi, że jałowa wyspa bez drzew zostanie sprzedana jako pełna fantazji Nibylandia. Przecież jej krajobraz nie różni się wiele od angielskiej prowincji!
- Film wciąż jednak jest łagodniejszy od animacji i mimo wszystko MOCNO pod dzieci
- Wśród Zagubionych Chłopców są dziewczyny. Nie mogli nazwać ich Zagubionymi Dziećmi? W serialowych Nowych przygodach Piotrusia Pana z ostatnich lat tak zrobili. A no tak, zapomniałem że trzeba sygnalizować cnotę w mediach
- W scenie Skały Skalpów postacie poboczne, w tym dziewczyńskie, robią mniej niż w wersji z 2003 roku
- Tygrysia Lilia wyciąga miecz uwalniając braci Wendy, a ta robi wielkie oczy typu "Cywilizowane damy tak nie robią". W wersji z 2003 roku Wendy bez kozery walczyła na miecze z piratami
- Wendy zagaduje Piotrusia, co daje możliwość Hakowi zaatakowanie. Ale to Piotruś dostaje w mordę za nieodpowiedzialność i narażanie innych
- CGI-Krokodyl to właśnie jeden z tych obligatoryjnych odniesień do animacji, bo też ma wyłupiaste gały i mniej realistyczny
- Dzwoneczek straciła swój charakter i bardziej służy za narzędzie fabularne. A szkoda, bo widać że aktorka podołałaby jako złośliwa socjopatka i przyznam, że fizys ma wróżkowy
- Mogli się pokusić, że Wendy jest zdziwiona nie-białym Piotrusiem i Dzwoneczkiem
- W sumie Tygrysiej Lilii też nie musiałoby tu być
- Wersja z 2003 roku pokazała, że wróżka może mieć złoty odcień skóry i dobrze to wypada. Tu zgaduję, że nudna brązowa wróżka bez połysku to byłby manifest patriarchalnego władztwa białych (znów - aktorka ma dobre rysy do wróżki)
- Smee taki sobie
- Feministyczna agenda pojawia się na pełnej w finale (a wcześniej było mało i naturalnie). To Wendy lata, przejmuje dowodzenie i nastolatka epoki edwardiańskiej jest w stanie pokonać kilku piratów. I ze wszystkich Indian to w finałowej bitwie uczestniczy jedynie Tygrysia Lilia (w książce był motyw, że piraci walczą głównie z Indianami i była nawet taka scena - mogliby dać od finału oddział Indian wspomagających Zgubionych Chłopców)
- w animacji Piotruś dawał radę ponieważ cheatował lataniem. Gdy tego nie robił, Hak z łatwością go pokonał w walce. W finale remake'u Piotruś stracił zdolność lotu, więc jest jakaś stawka dramatyzmu. Kij z tym, niech młody gówniak walczy na równi z dorosłym typem niczym Zorro.
- jakim cudem Tygrysia Lilia ewakuowała się z latającego statku?
-
Jestem mile rozczarowany. Na pewno lepszy od Pinokia (ale od Pinokia to wszystko jest lepsze). I pokusiłbym się o stwierdzenie, że to... jeden z najlepszych remake'ów Disneya. Oczywiście teksty o klimatach Lighthouse to od początku były PR-owe bajdurzenie, bo przed film można spokojnie posadzić dzieciaki i jest mniej straszny niż animacja z 1953 roku. Gdyby live action remake'i byłyby w stylu Piotrusia Pana i Kopciuszka na pewno odzew byłby lepszy.
Na chwilę obecną 7/10
PS. Nowe logo Disneya przekombinowane i próbuje być zbyt "magiczny". I chyba disneyowski zamek robił ten co zbudował zamek na bagnach w Monty Pythonie i świętym Graalu, bo jaki matoł stawia budynek tuż na skraju wodospadu?
+ Tak jak Kopciuszek film stara się stać o własnych nogach (i do disnejowskiej wersji odnosi ledwie kilka razy i to obligatoryjnie).
+ Diversity w sumie nie boli, bo książka dzięki swej ponadczasowości sprawia, że można wierzyć, że Piotruś jest Hindusem, Dzwoneczek Murzynką. A Zgubieni Chłopcy nie gubili się jedynie w Anglii. A w przyziemnym Londynie widzimy tylko Darlingów.
+ Wendy czyta Twilight :D (dobra, tytuł książki brzmi Twilight Tales, ale i tak prychłem).
+ Nana nie jest CGI!
+ W ogóle CGI jest tu w minimalnym stopniu
+ Tygrysia Lilia mówi więcej po indiańsku niż wszyscy Indianie w Prey
+ Ten film robi więcej dla reprezentacji rdzennych Amerykanów niż Prey
+ A jednocześnie nie robi tego tak nachalnie
+ Bałem się, że z pana Darlinga zrobią szowinistycznego chuja. Na szczęście tak nie zrobili
+ Ma ładne zdjęcia!
+ Jest jeden trup ofscreen. Też bardziej w komediowej formie :)
+ Humor dobrze wypada
+ Sceny na okręcie piratów zachęcają do ponownego obejrzenia Pana i władcy: na krańcu świata
+ Dodane smutne backstory Haka wypada... dobrze!
+ Troooszkę strong female'owania jest. A plusa daję, bo przynajmniej disneyowski remake był tym razem słowny
- Wendy jest beznadziejna. Milla Jojovich Jr. zdecydowanie jest za stara. W animacji jak i aktorskiej wersji z 2003 roku Wendy miała odpowiedni wiek - wciąż dziecko, ale w takim wieku że wymaganie od niej większej dojrzałości jest wiarygodne.
- Praktycznie to naburmuszona nastolatka. Nie wiadomo o co jej chodzi. Mówi wprost, że zabawy w Piotrusia Pana to "silly games", więc wyrosła. Ogólnie zachowuje się całkiem dojrzale. Zgadza na wyjazd do internatu. A jakoś boi się dorastania. W PP'53 i PP 2003 jej motywacje były zrozumiałe. W animacji nadal żyje marzeniami i nie widzi jej dorosłość. W 2003 roku chciała być pisarką, jednak nie czuła się gotowa i bała się myśli o zamążpójściu.
- Aktor grający Piotrusia jest słaby. Brak tej dziecięcej werwy i zarozumialstwa. No i rozpraszał ten głos po mutacji. W dodatku zrobili z niego stalkera
- Piotruś w prologu jest ledwo wspominany, gdy w animacji był ustanowiony jako "duszek młodości" (stąd była krytyka pana Darlinga i podkreślono jego nadnaturalny, nieśmiertelny charakter)
- Podniosła muzyka nie sprawi, że jałowa wyspa bez drzew zostanie sprzedana jako pełna fantazji Nibylandia. Przecież jej krajobraz nie różni się wiele od angielskiej prowincji!
- Film wciąż jednak jest łagodniejszy od animacji i mimo wszystko MOCNO pod dzieci
- Wśród Zagubionych Chłopców są dziewczyny. Nie mogli nazwać ich Zagubionymi Dziećmi? W serialowych Nowych przygodach Piotrusia Pana z ostatnich lat tak zrobili. A no tak, zapomniałem że trzeba sygnalizować cnotę w mediach
- W scenie Skały Skalpów postacie poboczne, w tym dziewczyńskie, robią mniej niż w wersji z 2003 roku
- Tygrysia Lilia wyciąga miecz uwalniając braci Wendy, a ta robi wielkie oczy typu "Cywilizowane damy tak nie robią". W wersji z 2003 roku Wendy bez kozery walczyła na miecze z piratami
- Wendy zagaduje Piotrusia, co daje możliwość Hakowi zaatakowanie. Ale to Piotruś dostaje w mordę za nieodpowiedzialność i narażanie innych
- CGI-Krokodyl to właśnie jeden z tych obligatoryjnych odniesień do animacji, bo też ma wyłupiaste gały i mniej realistyczny
- Dzwoneczek straciła swój charakter i bardziej służy za narzędzie fabularne. A szkoda, bo widać że aktorka podołałaby jako złośliwa socjopatka i przyznam, że fizys ma wróżkowy
- Mogli się pokusić, że Wendy jest zdziwiona nie-białym Piotrusiem i Dzwoneczkiem
- W sumie Tygrysiej Lilii też nie musiałoby tu być
- Wersja z 2003 roku pokazała, że wróżka może mieć złoty odcień skóry i dobrze to wypada. Tu zgaduję, że nudna brązowa wróżka bez połysku to byłby manifest patriarchalnego władztwa białych (znów - aktorka ma dobre rysy do wróżki)
- Smee taki sobie
- Feministyczna agenda pojawia się na pełnej w finale (a wcześniej było mało i naturalnie). To Wendy lata, przejmuje dowodzenie i nastolatka epoki edwardiańskiej jest w stanie pokonać kilku piratów. I ze wszystkich Indian to w finałowej bitwie uczestniczy jedynie Tygrysia Lilia (w książce był motyw, że piraci walczą głównie z Indianami i była nawet taka scena - mogliby dać od finału oddział Indian wspomagających Zgubionych Chłopców)
- w animacji Piotruś dawał radę ponieważ cheatował lataniem. Gdy tego nie robił, Hak z łatwością go pokonał w walce. W finale remake'u Piotruś stracił zdolność lotu, więc jest jakaś stawka dramatyzmu. Kij z tym, niech młody gówniak walczy na równi z dorosłym typem niczym Zorro.
- jakim cudem Tygrysia Lilia ewakuowała się z latającego statku?
-
Jestem mile rozczarowany. Na pewno lepszy od Pinokia (ale od Pinokia to wszystko jest lepsze). I pokusiłbym się o stwierdzenie, że to... jeden z najlepszych remake'ów Disneya. Oczywiście teksty o klimatach Lighthouse to od początku były PR-owe bajdurzenie, bo przed film można spokojnie posadzić dzieciaki i jest mniej straszny niż animacja z 1953 roku. Gdyby live action remake'i byłyby w stylu Piotrusia Pana i Kopciuszka na pewno odzew byłby lepszy.
Na chwilę obecną 7/10
PS. Nowe logo Disneya przekombinowane i próbuje być zbyt "magiczny". I chyba disneyowski zamek robił ten co zbudował zamek na bagnach w Monty Pythonie i świętym Graalu, bo jaki matoł stawia budynek tuż na skraju wodospadu?
02-05-2023, 01:29 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-05-2023, 01:31 przez OGPUEE.)
Spoiler




