O smoku, który nie chciał walczyć - dziwiło mnie, że ten tytuł nie zalicza się do oficjalnego kanonu animacji Walt Disney Animation Studios jak inne składankowe animki z tego okresu. Zwłaszcza, że w Figlach i andronach też pojawiają się segmenty aktorskie. Po ujrzeniu rozumiem czemu, ponieważ lwia część to film aktorski i praktycznie są tylko dwie krótkie kreskówki.
I po seansie widać, że faktycznie Disney wtedy cienko przędł, skoro większość filmu jest czarno-biała. A jeden segment to praktycznie storyboardy z podłożonym dźwiękiem - i ów segment nigdy nie został zrobiony w formie pełnoprawnej animacji. Z kolei część muzyki wzięta została z Królewny Śnieżki.
Film to piękna PR-owa laurka mocno kontrastująca z tym co się działo naprawdę w kuchni - czyli coraz bardziej wkurwieni pracownicy na januszującego szefa, który woli bawić się w owocowe czwartki zamiast zapewnić normalne warunki pracy. I ów szef bedący oderwanym od rzeczywistości bucem, który wini wszystkich tylko nie siebie. I tak się składa, że premiera filmu odbyła się, gdy miał miejsce potężny strajk disneyowskich animatorów, którym Walt Disney chciał obić mordę za to. I przy okazji premiery strajkujący zrobili fajne memy :)
![[Obrazek: disney-strike.jpg]](https://images.jacobinmag.com/2017/11/21132152/disney-strike.jpg)
Warto ujrzeć jak wtedy robiono filmy animowane i robi to wrażenie. M.in. sekwencja tworzenia efektów dźwiękowych, tym jak zrobić głos cyborga, albo to zaskoczenie, gdy dystyngowana sopranistka odpowiada za głos kury, a jakiś garniturek wyglądający jak rzecznik poważanej firmy przemawia kwakaniem Kaczora Donalda. Albo jak wygląda kamera wieloplanowa. Na pewno to wartość historyczna, bo można ujrzeć wśród glinianych modeli i szkiców m.in. pierwszy wygląd Kapitana Haka z Piotrusia Pana, na którym ma strój z czasów Karola II (jak w książce), czy dużo bardziej rasistowskie koty z Zakochanego kundla.
Z drugiej strony trzeba przełknąć fabułę. Otóż jest sobie jakiś bezbek, którego żona każe iść do Disneya i prosić o ekranizację Opornego smoka Kennetha Grahame'a i podczas oglądania tych cudów techniki trza przebrnąć przez nieśmieszną komedię.
A jak danie główne, czyli segment ekranizujący Opornego smoka? Raczej komedyjka, choć ujdzie. Smok jest do tego stopnia zniewieściały, że potem uważany był za karykaturę homoseksualistów :). Zabawne jest, że gdy chłopiec ostrzega smoka, że chcą zabić go, to gad mówi że ma to gdzieś. I potem sam chłopiec jest wpieniony tym, że smok nie raczy walczyć, a rycerz otrzymujący zadanie zabicia smoka też woli bawić się w wiersze. Samego smoka kojarzę jednego z komiksu z Goofym w Kaczorze Donaldzie. Nie jest to szczytowe osiągnięcie możliwości Walt Disney Productions, ale wypada OK i najlepiej z całości.
5/10
PS. Jako, że nadal nie zasubskrybowałem Disney+ to słyszałem iż film nie został zdubbingowany. Znaczy dostał lektora, ale segmenty animowane dostały polski dubbing. Lol. Plusem tego, że do owych segmentów wykorzystali dostęny dubbing, który zlecono podczas wydań DVD. Czyli jednak da się odszukać stare taśmy i w montażu je wkleić, zamiast marnować kasę na nowy dubbing.
I po seansie widać, że faktycznie Disney wtedy cienko przędł, skoro większość filmu jest czarno-biała. A jeden segment to praktycznie storyboardy z podłożonym dźwiękiem - i ów segment nigdy nie został zrobiony w formie pełnoprawnej animacji. Z kolei część muzyki wzięta została z Królewny Śnieżki.
Film to piękna PR-owa laurka mocno kontrastująca z tym co się działo naprawdę w kuchni - czyli coraz bardziej wkurwieni pracownicy na januszującego szefa, który woli bawić się w owocowe czwartki zamiast zapewnić normalne warunki pracy. I ów szef bedący oderwanym od rzeczywistości bucem, który wini wszystkich tylko nie siebie. I tak się składa, że premiera filmu odbyła się, gdy miał miejsce potężny strajk disneyowskich animatorów, którym Walt Disney chciał obić mordę za to. I przy okazji premiery strajkujący zrobili fajne memy :)
![[Obrazek: disney-strike.jpg]](https://images.jacobinmag.com/2017/11/21132152/disney-strike.jpg)
Warto ujrzeć jak wtedy robiono filmy animowane i robi to wrażenie. M.in. sekwencja tworzenia efektów dźwiękowych, tym jak zrobić głos cyborga, albo to zaskoczenie, gdy dystyngowana sopranistka odpowiada za głos kury, a jakiś garniturek wyglądający jak rzecznik poważanej firmy przemawia kwakaniem Kaczora Donalda. Albo jak wygląda kamera wieloplanowa. Na pewno to wartość historyczna, bo można ujrzeć wśród glinianych modeli i szkiców m.in. pierwszy wygląd Kapitana Haka z Piotrusia Pana, na którym ma strój z czasów Karola II (jak w książce), czy dużo bardziej rasistowskie koty z Zakochanego kundla.
Z drugiej strony trzeba przełknąć fabułę. Otóż jest sobie jakiś bezbek, którego żona każe iść do Disneya i prosić o ekranizację Opornego smoka Kennetha Grahame'a i podczas oglądania tych cudów techniki trza przebrnąć przez nieśmieszną komedię.
A jak danie główne, czyli segment ekranizujący Opornego smoka? Raczej komedyjka, choć ujdzie. Smok jest do tego stopnia zniewieściały, że potem uważany był za karykaturę homoseksualistów :). Zabawne jest, że gdy chłopiec ostrzega smoka, że chcą zabić go, to gad mówi że ma to gdzieś. I potem sam chłopiec jest wpieniony tym, że smok nie raczy walczyć, a rycerz otrzymujący zadanie zabicia smoka też woli bawić się w wiersze. Samego smoka kojarzę jednego z komiksu z Goofym w Kaczorze Donaldzie. Nie jest to szczytowe osiągnięcie możliwości Walt Disney Productions, ale wypada OK i najlepiej z całości.
5/10
PS. Jako, że nadal nie zasubskrybowałem Disney+ to słyszałem iż film nie został zdubbingowany. Znaczy dostał lektora, ale segmenty animowane dostały polski dubbing. Lol. Plusem tego, że do owych segmentów wykorzystali dostęny dubbing, który zlecono podczas wydań DVD. Czyli jednak da się odszukać stare taśmy i w montażu je wkleić, zamiast marnować kasę na nowy dubbing.
28-08-2023, 18:42 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-08-2023, 18:42 przez OGPUEE.)





