U mnie to absolutny top, jeśli chodzi o Disneya, pewnie dałbym go w pierwszej... hm... piątce (obok Herkulesa, Aladyna, Małej syrenki i Mulan - co ciekawe, poza "Mulan" to wszystko filmy Muskera i Clementsa, więc widocznie ci reżyserzy do mnie jakoś najlepiej trafiają.). B.E.N. rzeczywiście mocno ciągnie ten film w dół, ale cała reszta jest na tyle świetna, że jeden wnerwiający robot nie jest w stanie zepsuć mi seansu. Gdzieś tu już kiedyś w tym wątku szerzej się rozpisywałem o "Planecie skarbów", więc nie będę się powtarzać, zwrócę jeszcze tylko uwagę na świetną muzykę Jamesa Newtona Howarda - chłop wspiął się tu na wyżyny.
05-10-2023, 10:54





