"Oblivion" był zajebistym filmem na wielkim ekranie - wiem bo byłem na nim w kinie. Pamiętam jednak, że w momencie premiery niektórzy zarzucali filmowi estetykę zbytnio przywodzącą na myśl ówczesne produkty od Apple'a (minimalizm, biała barwa itp.). Historia fakt faktem opiera się na twiście, ale mimo wszystko wciąż otrzymujemy całkiem przyjemne patrzydło. Cruise maił wtedy dobrą passę - rok później miała miejsce premiera "Na skraju jutra", który był jak do tej pory, ostatnim filmem sf w filmografi Tomka, a bardzo szkoda.
Dodatkowy plusik dla "Oblivion" to fakt zapoznania się Cruisa z Kosinskim co dało nam później "Mavericka".
Mój osobisty ranking sf z Cruisem:
1. "Raport mniejszości" z 2002 r.
2. "Na skraju jutra" z 2014 r.
3. "Oblivion" z 2013 r.
4. "Wojna światów" z 2005 r.
08-09-2024, 14:32 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-09-2024, 14:32 przez Scheckley.)





