![[Obrazek: Beast_from_20%2C000_Fathoms_poster.jpg]](https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/4/40/Beast_from_20%2C000_Fathoms_poster.jpg)
"Bestia z głębokości 20 000 sążni" ("The Beast from 20,000 Fathoms") z 1953 r. to, obok King Konga z 1933 r., prekursor japońskich (i nie tylko) filmów o kaiju. I praktycznie widać to na każdym kroku. Pewne sceny i rozwiązania fabularne są wręcz kopiowane do tej pory w filmach tego typu (jak np. spacerek potwora po mieście, super broń, która ma go powstrzymać w ostatniej chwili itp.).
Fabuła jest prosta: prehistoryczna bestia z mezozoiku, która zamarzła w lodach Arktyki zostaje obudzone przez prowadzone tam testy broni jądrowej (sekwencje z atomówkami filmowcy wzięli jak to zwykle w tamtych czasach z kronik filmowych pokazujących testy na... Pacyfiku). Bestia - Rhedosaurus jest megawkurzona całym zamieszaniem i postanawia uciec do swojego naturalnego habitatu, który teraz jest zajęty przez Nowy Jork. Po drodze sieje strach i spustoszenie na morzach, jednak nikt nie chce wziąć poważnie twierdzeń ocalałych marynarzy o "wężu morskim" zatapiającym statki. Nikt... z wyjątkiem naukowca profesora Toma Nesbitta (Paul Christiansen), który widział ogromne zwierzę zaraz po wybuchu bomby jądrowe w Arktyce. Wspiera go Paula Redmond (Lee Hunter), asystentka w Muzeum Historii Naturalnej, która daje wiarę twierdzenikm Nesbitta. Tymczasem Rhedosaurus zmierza do miasta...
Film jest całkiem spoko jak na ówczesne czasy a efekty specjalne autorstwa legendarnego Raya Harryhausena swego czasu robiły ogromne wrażenie a obecnie stanowią wręcz klasyczny przykład animacji poklatkowej w filmie.
Film jest całkiem spoko jak na ówczesne czasy a efekty specjalne autorstwa legendarnego Raya Harryhausena swego czasu robiły ogromne wrażenie a obecnie stanowią wręcz klasyczny przykład animacji poklatkowej w filmie.
Co ciekawe jest pierwszy film gdzie wielki potwór został ukazany w kontekście prób jądrowych i wyprzedza pod tym względem oryginalną "Godzillę" o 16 miesięcy.
Film początkowo powstawał pod tytułem "Monster from Beneath the Sea", ale producenci chcąc zdyskontować popularność Raya Bradubry'ego kupili prawa do jego opowiadania opublikowanego w 1951 r. w Saturday Evening Post pt. "The Beast from 20,000 Fathoms", w filmie zaś znajduje się jedna (!) sekwencja zainspirowana utworem. Po tym zakupie Bradubury zmienił tytuł oryginalnego utworu na "The Fog Horn". Wspomniana scena:
Co mnie zaskoczyło podczas seansu ti. to jak wiele z "Bestii z..." czerpała "Godzilla" Rolanda Emmericha - od ramowej struktury opowieści, sceny z rybacką łodzią czy samą nowojorską końcówkę. W ostateczności ten film można uznać za remakę japońskiej "Godzilli" i "Bestii z...". W tej scenie najbardziej to widać:
BTW patent z potworem i jego pełną zarazków krwią jest całkiem spoko.
11-11-2024, 19:51 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-04-2025, 17:48 przez Scheckley.)





