Obejrzałem sobie dwa pierwsze odcinki tego nowego serialu Pixara "Win or Lose". I mam w sumie szczękę na podłodze bo "Inside out" przy tym wydaje się turbo letnią bają. Pixar bierze się za rzeczy, które nadają się na grubą terapię.
W pierwszym odcinku mamy małą dziewczynkę, której ojciec jest trenerem szkolnej drużyny softballowej. Ona niestety nie ma zbyt dużego skilla i tutaj rodzi się trauma - rozczarowanie samym sobą, obawy i świadomość, że niespełniamy oczekiwań rodzica, który nawet nas nie zauważa. W ogóle trauma pod postacią małej kropelki zmienia się z czasem wielki bagaż, który nosimy i w pewnym momencie zaczyna nas przygniatać.
W drugim odcinku jest koleś, który z początku myślałem, że będzie patologicznym perfekcjonistą, ale finalnie okazuje się, że on po prostu w ten sposób chowa się za metaforyczną zbroją, która także jest przedstawiona dosłownie. Koleś zrywa z dziewczyną bo boi się odrzucenia, tego, że to ona zerwie pierwsza.
Jestem w potęznym szoku, jak te poszczególne odcinki się kończą, bo to jest naprawdę bolesne i mocne. Każdy z nas ma traumy - jedyni są tego świadomi, drudzy nie i tak naprawdę od tego zależy też w jaki sposób ten serial zostanie odebrany. Jestem bardzo ciekawy kolejnych historyjek i wydarzeń z perspektywy różnych postaci.
Dla mnie na razie taka dobra 8/10.
W pierwszym odcinku mamy małą dziewczynkę, której ojciec jest trenerem szkolnej drużyny softballowej. Ona niestety nie ma zbyt dużego skilla i tutaj rodzi się trauma - rozczarowanie samym sobą, obawy i świadomość, że niespełniamy oczekiwań rodzica, który nawet nas nie zauważa. W ogóle trauma pod postacią małej kropelki zmienia się z czasem wielki bagaż, który nosimy i w pewnym momencie zaczyna nas przygniatać.
W drugim odcinku jest koleś, który z początku myślałem, że będzie patologicznym perfekcjonistą, ale finalnie okazuje się, że on po prostu w ten sposób chowa się za metaforyczną zbroją, która także jest przedstawiona dosłownie. Koleś zrywa z dziewczyną bo boi się odrzucenia, tego, że to ona zerwie pierwsza.
Jestem w potęznym szoku, jak te poszczególne odcinki się kończą, bo to jest naprawdę bolesne i mocne. Każdy z nas ma traumy - jedyni są tego świadomi, drudzy nie i tak naprawdę od tego zależy też w jaki sposób ten serial zostanie odebrany. Jestem bardzo ciekawy kolejnych historyjek i wydarzeń z perspektywy różnych postaci.
Dla mnie na razie taka dobra 8/10.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
25-02-2025, 22:28





