(07-03-2025, 10:49)PropJoe napisał(a): Tak, do tego się to właściwie sprowadza w sumie. Jeśli już siadam do musicalu to ma on dla mnie sens właściwie tylko wtedy, kiedy jest zajebiście nakręconym teledyskiem, w którym na dobrą sprawę nie ma większego znaczenia o czym śpiewają, liczy się to co śpiewają i przede wszystkim jak to jest nakręcone.Cóż, rozumiem takie podejście, ale go nie podzielam :)
Na takiej samej zasadzie jak dobry film wcale nie musi mieć pięknych zdjęć, bo mogą one być brzydkie (w sensie pokazujące brzydotę, a nie pokracznie zrobione).
Cytat:No, ale właśnie dla mnie piosenki są słabym nośnikiem emocji w filmie. A skoro tutaj są w dodatku wymruczane bez muzyki to tak naprawdę sprowadzają się do wypowiadania przez bohaterów wprost tego co czują. Czyli tak naprawdę jest to coś co zwykle oceniamy jednoznacznie negatywnie - wyobraź sobie w każdym innym filmie, że bohater mówi: tak mi smutno przez to co się przed chwilą stało.Minęło już parę miesięcy od seansu, więc nie pamiętam dokładnie, ale zapamiętałem te piosenki tak, że dobrze oddawały uczucia postaci i nie wiało tam samymi banałami. Było to trochę głębsze niż "oh jak mi smutno".
07-03-2025, 11:06





